sobota, 14 maja 2016

O Wilanowie nieco inaczej




Pałac w Wilanowie

Pałac w Wilanowie



Wilanów odwiedzam co jakiś czas, odkąd mieszkam na Ursynowie. W czasach, gdy byłem o kilkadziesiąt lat silniejszy, potrafiłem co rano przed pracą zbiegnąć z historycznej skarpy nad Wisłą, która w średniowieczu płynęła tuż pod skrajem terenu mojego osiedla (pod kościołem Świętej Katarzyny była przeprawa przez rzekę i punkt poboru myta), następnie przebiegnąć przez dzikie pola wilanowskie w towarzystwie saren, dzików, kuropatw, bażantów, zajęcy, a nawet danieli przekradających się przez dziurawe ogrodzenie natolińskiego parku (wtedy rządowego) w poszukiwaniu przygód na rozległych łąkach – by wreszcie dobiegnąć do Pałacu w Wilanowie, a za nim do rezerwatowego łęgu w Morysinie.

Na dziedzińcu w marcu



Było to w czasach, gdy polami wilanowskimi władała SSGW i nikt nie myślał o wybudowaniu wielotysięcznego osiedla z hipermarketami i z nieprzystającą do otoczenia bryłą przytłaczającego  kościoła.










 
Taki sobie obrazek w lutowym słońcu
 

Historyczna enklawa krajobrazowa o niebagatelnym znaczeniu przyrodniczym, chroniona przez warszawskiego konserwatora zabytków w epoce „słusznie minionej” ze względu na walory krajobrazowe i historyczne, poszła w zapomnienie. Budowa nowego osiedla na podmokłym terenie pól wilanowskich, który wymagał gruntownego osuszenia, omal nie przyczyniła się do zagłady parku wokół Pałacu Jana III Sobieskiego w Wilanowie.


Pijane tuje, zachwycające japońskich turystów, już wycięto



Mimo to Wilanów darzę nadal sentymentem. Przy każdej okazji staram się odwiedzić i odrestaurowany wielkim nakładem sił i środków pałac i niezwykły park.











Taki sobie szczegół, przewodnicy objaśnią dokładnie


Pałac stoi na kolejnej skarpie wypiętrzonej nad starorzeczem Wisły wypełnionym przez stawy i przepływający Potok Służewiecki.














Królewskie stawy zimą


Nurt Wisły od czasu wybudowania siedziby królewskiej przemieścił się na wschód, uwalniając kolejną przestrzeń pod zabudowę osiedlową. 





















Nowe osiedle za Potokiem Wilanowskim


Nowe bloki opasały rezerwat w Morysinie od wschodu wzdłuż Potoku Wilanowskiego – jego źródła są na terenie Konstancina za Jeziorką. Potok przeprowadzono kanałem przekopanym pod nurtem Jeziorki, o czym mało chyba kto wie.



























Rotunda klasycystyczna Chrystiana Piotra Aignera z 1811 r.


Rezerwat łęgu w Morysinie, tuż za stawami wilanowskimi, pełniący niegdyś rolę królewskiego zwierzyńca, wchodził w skład terenów łowieckich przylegających do wilanowskiego parku. Wewnątrz łęgu, między niesamowitymi topolami, klonami, jesionami, białodrzewami, stoją jeszcze ruiny zabytkowych budowli. Chyba runą. Zostały zabezpieczone rusztowaniami ze stalowych kątowników i obite płytami paździerzowymi, by nikt nie właził do środka.











Niebo z wnętrza rotundy



Do rezerwatu w Morysinie zaglądam zwykle na przedwiośniu, gdy listowie nie zasłania wnętrza i nie sprowadza zielonego półmroku, a wraz z nim komarów, gryzących much, pijawek czających się w zaroślach pokrzyw, arcydzięgla, łopianów i wszelkiej innej mierzwy pleniącej się na żyznym lecz grząskim gruncie pod starymi pomnikowymi drzewami. 






Tutaj życie w łęgu, przedzielone fazami zimowego uśpienia, jest burzliwe, bujne, trwa krótko lecz dosadnie. 


















Królewska topola


Szczególną sympatią darzyłem starą topolę, która wydawała się nieśmiertelna. 





















Królewska topola

Po kilku latach odkryłem, że runęła, otwierając w lesie wyrwę dla młodych drzew. To był niezwykły okaz.

Neogotycka brama Henryka Marconiego z 1846 r.


Do morysińskiego łęgu chodzę najpierw drogą za polem golfowym, skąd widać pomnikowe białodrzewy wyznaczające południową granicę rezerwatu. 
Za bramą Henryka Marconiego z 1846 roku jest stara grobla przyciśnięta przez potężne topole. Ich widok nieodmiennie fascynuje.















 

Sokora (topola czarna) na grobli w Morysinie
Sokora nad rozlewiskiem Potoku Wilanowskiego

 
Topola brodawkowata (rozczochrana) na  grobli do zwierzyńca morysińskiego

Nowe osiedle nad Wilanówką

Ze ścieżki pomiędzy rozpartymi pniami drzew widać za Potokiem Wilanowskim osiedle mieszkaniowe.

Potok Służewiecki z łęgu morysińskiego


Potem zanurzam się w łęg. Tutaj wszystko wydaje się nienaturalnie wielkie. Ścieżki wiodą przez ukryte wzniesienia i podmokłe obniżenia terenu. Po śnieżnej zimie doły wypełnia woda zaanektowana przez żaby i zaskrońce. Wysychając odsłania grzęzawisko. Ruiny romantycznych zabudowań niechętnie wyłaniają się spoza gęstwy konarów, omszałych i pokrytych porostami pni. Wiosną i latem można przejść mimo, nie domyślając się nawet ich obecności.


Łęg jest opasany płynącym przez stawy wilanowskie Potokiem Służewieckim i Potokiem Wilanowskim. Obydwa potoki łączą się pod północnym klinem rezerwatu i płyną dalej do Siekierek. 














Bobry są wszędzie


Bobry są tutaj wszędzie. Dziki bywają, wykazując się coraz większym przystosowaniem do miejskiego środowiska. Sarny zostały jednak wyparte przez nadmierną zabudowę wokół rezerwatu i parku wilanowskiego. Morysin pełniący niegdyś rolę zwierzyńca został chyba zapomniany przez obecnych użytkowników Pałacu w Wilanowie.
























Wilanów

Tak więc odwiedzam park wokół Pałacu w Wilanowie, traktując go jako niezwykłą enklawę przyrodniczą, gdzie wysiłek ludzki jest wspomagany przez przyrodę łęgowego otoczenia.

Wilanów, jakże by inaczej


Tyle dygresji.

O samym Pałacu Jana III Sobieskiego i rodu Potockich, a także o parku wokół niech mówią zdjęcia. Starałem się w nich pokazać to, nad czym inni zdają się przechodzić do porządku dziennego.

















Mauzoleum Potockich

 
Widok na stawy

Matura w Wilanowie

Mieszkańcy Wilanowa

 
Skrzydlaty Wilanów

 
Coś z greckiej mitologii
 
Skrzydlaty Wilanów

 
Skrzydlaty Wilanów

Jesienne nastroje

 
Żeńce
 
Modlitwa do ryb wilanowskich



Żeńce a rebours

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz