sobota, 10 grudnia 2016

O sekretnym życiu drzew


Drzewa myślą
Przeczytałem Sekretne życie drzew Petera Wohllebena. Autor wbrew entuzjastycznym recenzjom wcale nie popłynął i nie przypisał drzewom nieomal ludzkiej świadomości. Stwierdził natomiast to, co podejrzewano od dawna – rośliny, te wielkie i te małe, też są wrażliwe na światło, ciepło i zimno, drgania, dźwięk, dotyk, bodźce zapachowe, na pole magnetyczne… I wskazał fakty mówiące o niezwykłych powiązaniach wszystkich przedstawicieli świata zwierząt, roślin, owadów, grzybów, mikrobów, wirusów, być może jeszcze innych nie odkrytych form życia… przypominających jako żywo świat ludzkiej komunikacji internetowej wypełniony rzekami informacji.


Ingerencja ludzi w ten świat dramatycznie zaburza owe ukształtowane przez tysiąclecia ewolucji związki, powodując niepowetowane straty środowiskowe. Najbardziej uderzyło mnie spostrzeżenie, że plantacje drzew fałszywie określane mianem lasu wcale nie są produktywniejsze od naturalnej puszczy.

Puszcza

Gdyby ludzie nie ułatwiali sobie bezrefleksyjnie pracy w lesie, sięgając po ciężkie maszyny, które dewastują delikatną strukturę leśnej gleby; gdyby nie zubożali gatunkowej różnorodności nasadzeń; gdyby nie sadzili wyhodowane z dala od dorosłych drzew, pozbawione mikoryzy i rozwiniętego systemu korzeniowego sadzonki, które przez to nie nabyły umiejętności biologicznej współpracy z pobratymcami; gdyby wreszcie nie niszczyli przed nasadzeniami ściółki i podszytu, nie usuwali martwych pni i gałęzi; mogliby pozyskać o wiele więcej drewna gospodarczego najwyższej jakości bez naruszania odwiecznej struktury puszczy. Nie prowokowaliby też inwazyjnych gradacji tak zwanych szkodników – celowo użyłem tych słów wytrychów oddających nasz antropocentryczny i wyłącznie utylitarny, mierzony pieniędzmi, stosunek do otaczającego nas świata. Wystarczyłoby po prostu zadbać o naturalną bioróżnorodność, gwarancję równowagi środowiskowej, i sięgać po pojedyncze drzewa u schyłku życia, bez niszczenia naturalnej więzi między pozostałymi poszczególnymi osobnikami leśnego stada.

Niezabliźniona rana

Ta książka przemawia do wyobraźni równie mocno co przesłanie Avatara.

Ciekawe to, że podobnych wrażeń doświadczam, przesiadując nad Łyną w Lesie Warmińskim. Są tam kąty będące żywą ilustracją Sekretnego życia drzew






















Martwe, rozpadające się dęby obok pobratymców u schyłku życia zrzucających mocarne konary i dorosłych drzew w imponującym rozkwicie; dwustuletnie sosny i świerki na osuwających się skarpach; niezwykle stare graby, osiki, wierzby, jesiony wzdłuż brzegów wartkiej rzeki i na odsypiskach nurtu; zdumiewający pełny potencjalnych następców dorosłych drzew podszyt wypełniający przestrzeń pod zwartym sklepieniem puszczy… 


Dęby i graby
Tam, gdzie stare drzewa runęły, otwierając niebo w sklepieniu konarów, gałęzi, listowia, igliwia, pojawiają się bujne polany pełne wielogatunkowego życia, z których powierzchni wystrzelają natychmiast młode drzewa. Korzystają nagle z wielkiego potoku światła, które daje im szansę zdominować ten kawałek leśnej podłogi na długie, długie lata. Drzewa, które umarły, są niezwykłym źródłem nowego życia.

Przemiana życia

Drzewa nie umierają tak jak zwierzęta. Bywa, że po upadku dorosłego pnia z wykształconą koroną system korzeniowy wypuszcza kolejne pokolenie podrostków. Szwedzi, badając świerki w tajdze metodą węgla radioaktywnego, odnaleźli odnawiające się z pokolenia na pokolenie okazy, które liczą sobie prawie dziesięć tysięcy lat ciągłego życia. Te świerki naprawdę wprawiły w konsternację.

Łuskiewniki

Tutaj nad Łyną, patrząc na omszałe drzewa, te umarłe i te w pełni życia, dostrzegam ową nieprawdopodobną bujność i trwałość leśnej egzystencji. Największe przyrosty masy drzewnej odnotowuje się nie na plantacjach dla niepoznaki nazywanych lasami gospodarczymi, ale w najstarszych, najbardziej dziewiczych puszczach. Największą bioróżnorodnością charakteryzują się miejsca pod sklepieniami starych drzew a nie odsłonięte łąki. Jedno że ta bioróżnorodność nie uderza w oczy feerią barw, migoczącym światłem odbijającym się od skrzydeł spektakularnych owadów, kserotermicznych kwiatów, wymagających storczyków. Chowa się bowiem w ściółce i pod nią, w glebie, między korzeniami, w korze, wśród gałęzi i konarów, w chmurach igliwia i listowia, tworząc biologiczną materię puszczy. Zagarniając dłońmi garść ściółki, bezwiednie obejmujemy wielometrowe strzępki grzybni, miliony przedstawicieli świata bakterii i wirusów, dziesiątki pełzających owadów i robaków, nasiona i zarodniki… zaledwie niewielki fragment wielkiego życia lasu umykającego zmysłom.

Stara sosna nad jeziorem Łabuny

To się dzieje naprawdę. To po prostu fascynujące, choć nie tak spektakularne i nie tak przemawiające do wyobraźni jak zimowy portret wilka Marcina Warmińskiego.

Sekretne życie drzew to książka, do której się wraca.

2 komentarze:

  1. I jeszcze ja się załapałem do pięknego opisu arcyciekawej książki:) Również jestem po jej lekturze, z wyrzutami sumienia spowodowanymi ilością drewna jaką mam w domu. Z drugiej strony, chyba jednak lepiej, że dominuje drewno niż sztuczne materiały które po zakończeniu swojego żywota zatruwają środowisko. Myślę, że kluczem do naszych lasów jest racjonalna i zrównoważona gospodarka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój wilk robi za kontrast niepozorności bogactwa życia skrytego w ściółce puszczy :-).

      Usuń