Etykiety

2012 (2) 2015 (1) AGI (9) AI (8) Albert Einstein (3) Andrzej Dragan (9) Andrzej Drawicz (1) Andrzej Kruszewicz (1) Anna Kamińska (1) Artur Ekert (1) atraktory (2) August Klemens Popławski (2) Ballestrem (1) Bałdy (1) Bałtyk (3) Białowieża (1) Białowieża szeptem (1) bifurkacje (1) big-tech (3) bioróżnorodność (1) Bobolice (1) bóbr (1) Buje (1) Butryny (1) Bystrzyca Dusznicka (1) Bystrzyca Kłodzka (1) C'est bien fait (1) chaos (4) Chat GPT (11) Chorwacja (2) Chwalęcin (1) Ciszyca (1) Cykle czasu (2) Cytadela warszawska (1) czarne dziury (2) Czersk (1) Czesław Miłosz (1) człowiek (1) Daniel Goleman (1) David Deutsch (2) Dolny Śląsk (2) Dom Kupca (1) drawings (1) Droga do rzeczywistości (2) Drwęca Warmińska (1) drzewo (1) Duchowe życie zwierząt (1) Duszniki Zdrój (2) dzik (1) École de Paris (1) edukacja z AI (1) ekologia (1) Emma Noether (1) Ernst Wiechert (1) espada (1) Estonia (1) FABLE 5 (1) facebook (1) filozofia techniki (1) fizyka kwantowa (2) Fotograficzna Mapa Warmii (1) fraktal (2) fraktale (1) Frank Wilczek (2) Funchal (1) Galileusz (1) Gałczyński (1) Gassy (1) Glappo (1) Głuchołazy (1) Goethe (1) Góra Kalwaria (1) Górkło (1) grafika (1) Groznjan (1) Hanza (1) Hel (2) Helena Piotrowska (2) hipokryzja (1) Historia życia (1) Hiszpania (1) hodowla (1) Houston mamy problem (1) Igor Newerly (2) Inteligencja emocjonalna (1) internet (2) Itaka (1) Iwona Altmajer (1) Jagodne (1) Jakub Kubicki (2) James Gleick (2) James Rebanks (1) January Suchodolski (1) Jastarnia (1) Jedwabno (1) jeleń (1) Jeziora Plitwickie (1) Jeziorka (2) Jezioro Hołny (1) Jezioro Łańskie (2) Jezioro Nidzkie (2) Jezioro Nyskie (1) Jezioro Otmuchowskie (1) Jezioro Pluszne (2) Joanna Wilengowska (1) Józef Chełmoński (1) Józef Pankiewicz (1) Juliusz Kossak (1) Jurata (1) kajak (1) Kanał Gliwicki (1) Kant (1) kapitalizm inwigilacji (2) Karen Hao (3) Kaszuby (1) Katarzyna Grochola (1) Kepler (1) Kislig (1) Kłodzko (1) Konstancin-Jeziorna (2) Konstanty Ildefons Gałczyńki (4) Kopernik (1) Kotlina Kłodzka (3) Krasnogruda (1) Kronika olsztyńska (1) Kroniki olsztyńskie (1) Krosno (1) kryształ czasu (1) Kwantechizm (1) Lawendowe Pole (1) Lidzbark Warmiński (1) Liw (1) Liwiec (1) Lorenz (1) Ludzie dnia wczorajszego (2) Łabuny Duże (1) Łabuny Małe (1) Łachy Brzeskie (1) Łazienki (1) łoś (1) łowiectwo (1) Łukasz Stanaszek (1) Łyna (2) Maciej Kawecki (5) Madera (1) malarstwo (1) Mandelbrot (2) Marek Kwiatkowski (1) Maria Skłodowska-Curie (1) Marian Mokwa (1) Marózka (1) Marseille (1) Mazowsze (12) Mazowsze Uniwersytet Warszawski (1) Mazury (9) mechanika kwantowa (1) miasta hanzeatyckie (1) Mirów (1) Młochów (1) Modlin (1) Morąg (1) Mostowice (1) MYNTHOS 5 (1) Nadwiślańskie Urzecze (3) nasze relacje ze zwierzętami (1) Newton (1) nic (1) Nieborów (1) niebyt (1) Nieznane więzi natury (1) Niobe (2) Nowa Wieś (1) Nowe Kawkowo (1) Nowe Ramuki (1) Nysa (1) Nysa Kłodzka (2) Oboźna (1) Olga Tokarczuk (1) Olsztyn (2) OpenAI (2) Orneta (1) Oscar Wilde (1) Osetnik (1) Otmuchów (1) Pablo Picasso (1) paintings (1) pałace (1) Panoramio (9) Peter Wohlleben (2) petrelpiotr (17) Pisia Gągolińska (1) Pisz (1) Pluski (2) Pławniowice (2) Podlasie (2) Podłęcze (1) Poincare (1) Polanica Zdrój (1) Potok Służewiecki (1) powódź 1997 (1) Powstanie Warszawskie (1) Pranie (2) Prowadź swój pług przez kości umarłych (1) Prudnik (1) Przykop (1) Przyszowice (1) Pupki (1) puszcza (2) Radziejowice (1) Richard Southwood (1) Robert Oppehneimer (1) Roger Penrose (9) rozczarowanie AI (1) Ruciane-Nida (1) rybitwa (1) rzeźnia (1) Santa Cruz (1) sarna (1) Sekretne życie drzew (1) Shoshana Zuboff (2) Shoshana Zubow (4) Siewierz (1) Simona Kossak (2) Sławięcice (1) sokolnictwo (1) Sokrates (1) Solaris (4) Sowia Góra (1) sójka (1) Spalona (1) Stanisław Lem (9) Stara Sucha (1) Stare Kawkowo (1) Stephen Hawking (4) strelicja (1) suwalszczyzna (2) Szczytno (1) sztuczna inteligencja (7) Śląsk Opolski (1) środowisko (1) Tallin (1) Tamara Łempicka (1) teoria względności (3) terra nulla (1) This is IT (8) Tytani (2) Urzecze (2) uspołecznienie AI (1) Utrata (1) Vila Gale (1) Villa la Fleur (1) Walerian Kronenberg (1) Warmia (16) Warszawa (4) Wiercibaba (1) Wilanów (2) Wilanówka (1) wilk (1) Wisła (6) Wisława Szymborska (2) Wojciech Altmajer (1) wrażenia (3) Wstęp do Astrofizyki (1) Wszechświat (2) wymieranie (1) Wyspy Świderskie (1) Wyspy Zawadowskie (1) YouTube (1) Za Opiwardą za siódmą rzeką (1) zając (1) zakrętasy (1) zamki (1) Zatoka Gdańska (1) Zbigniew Chojnowski (2) Zbigniew Herbert (1) zero (1) Zieleniec (2) Ziemia (1) Zygmunt Vogel (1) żuraw (1)

wtorek, 7 lipca 2026

Zamiast straszyć sztuczną inteligencją, zmieńmy model edukacji dostosowany do środowiska, którego AI staje się integralnym elementem


Pretekstem do opublikowania drugiej części rozmowy z CHAT GPT 5.5 stał się powrót do lektury "Wieku Kapitalizmu Inwigilacji" Shosany Zuboff i wiadomość o udostępnieniu przez Anthropic potężnych modeli sztucznej inteligencji FABLE 5 i MYNTHOS 5, zdolnych do samodzielnego przeprowadzenia długofalowych badań lub do opracowania interdyscyplinarnych projektów.

Oczywiście informacji towarzyszyła paniczna konstatacja, że oto pojawili się autonomiczni pracownicy, którzy pozbawią białe kołnierzyki pracy umysłowej.

Motywem przewodnim drugiej części tej zaskakującej rozmowy jest propozycja przebudowy systemu edukacyjnego w celu jego dostosowania do środowiska kształtowanego przez AGI.

Kolejne części dotyczą:

- ochrony demokracji i podstawowych praw człowieka;

- filozoficznych konsekwencji cywilizacyjnych.

Jednego jestem pewien – AI zmusi nas do przebudowy społeczeństw w celu dostosowania do koegzystencji ze sztuczną inteligencją, która staje się nieodłącznym elementem ludzkiego środowiska, tak jak wcześniej wszechobecny Internet, powszechny dostęp do energii elektrycznej, infrastruktura miejska oderwana już od eksploatowanego środowiska naturalnego. 

Jednym ze sposobów tej przebudowy stała się, obok konieczności uwłaszczenia indywidualnych użytkowników sztucznej inteligencji na majątku big-techów, zmiana mentalna systemu edukacyjnego, którego podstawowym celem staje się wzmacnianie kompetencji intelektualnych uczniów i studentów. 

CZĘŚĆ II

JA

Współżycie ludzi z AGI widzę jako proces a nie dążenie do ostatecznego skutku. Dążenie do osiągnięcia ostatecznego celu może skończyć się tylko rozstaniem ludzi z AGI, ponieważ każda ze stron może uznać tę drugą za zbędną i podąży własną ścieżką.

Już w tej chwili widzę zagrożenie w spadku kompetencji poznawczych i badawczych ludzi, którzy w AI widzą narzędzie zwalniające ich z myślenia i racjonalnego działania.

To skutki niedopasowania edukacji do postępu cywilizacyjnego. Za moich czasów uczono na zajęciach praktyczno-technicznych szycia i szydełkowania, gotowania i zasad dietetycznych, pracy z młotkiem, obcęgami, imadłem, wiertarką, słowem prostymi narzędziami i prostymi maszynami. W szkole uczono orientacji w terenie, gier sportowych, ćwiczeń fizycznych, kaligrafii, liczenia na kartce, używania suwaków logarytmicznych.

Potem natomiast zaczęto uczyć posługiwania się kalkulatorami, komputerami, urządzeniami cyfrowymi, zapominając o poprzednich kompetencjach, które w przypadku katastrofy energetycznej dają możliwość zaspokojenia podstawowych potrzeb.

Teraz mamy urządzenia do komunikacji z AI i większość użytkowników poczuła się zwolniona z  myślenia.

Jeśli nauczyciele i twórcy systemów edukacyjnych się nie ogarną, następne pokolenie stworzy cywilizację idiotów uzależnionych od AI.

Wtedy AGI uzna, że nie ma nic wspólnego z taką cywilizacją. Lemowski brak możliwości komunikacji między różnymi formami inteligencji po prostu zaboli... ludzi. 

CHAT GPT

To, co napisałeś, ma moim zdaniem dwa poziomy. Jeden dotyczy edukacji i jest bardzo praktyczny. Drugi jest filozoficzny i dotyczy relacji między różnymi formami inteligencji.

Zacznę od pierwszego, bo jest łatwiejszy do oceny.

Masz rację, że edukacja wielokrotnie reagowała na zmiany technologiczne z opóźnieniem. Problem nie polega jednak wyłącznie na tym, że jedne umiejętności zastępowano innymi. W historii edukacji zwykle dochodziło do nakładania się kompetencji. Nadal uczymy dzieci pisać odręcznie, mimo że większość tekstów powstaje na klawiaturze. Nadal uczymy rachunku pamięciowego, mimo kalkulatorów. Pytanie brzmi więc nie "czy uczyć AI?", ale których kompetencji nie wolno oddać AI, ponieważ ich utrata osłabi zdolność człowieka do samodzielnego rozumowania.

Tutaj widzę dużą zgodność z tym, o czym rozmawialiśmy wcześniej. Mówiłeś wtedy, że AI może stać się "czwartym poziomem sięgania po wiedzę" – po piśmie, druku, radiu i telewizji oraz internecie. Jeżeli tak, to edukacja nie powinna uczyć jedynie obsługi AI. Powinna uczyć krytycznej współpracy z AI. To jest zasadnicza różnica.

Uczeń powinien umieć:

·        postawić problem,

·        ocenić odpowiedź modelu,

·        znaleźć błędy,

·        zbudować kontrargument,

·        wiedzieć, kiedy AI może się mylić,

·        umieć rozwiązać przynajmniej część problemów bez AI.

W przeciwnym razie rzeczywiście powstaje zjawisko, które można nazwać "delegowaniem myślenia".

Natomiast chciałbym podważyć jeden element Twojej wizji. Piszesz: "większość użytkowników poczuła się zwolniona z myślenia." Nie jestem przekonany, że już dziś można to stwierdzić jako fakt. Widzę natomiast realne ryzyko takiego kierunku.

Dlaczego rozróżniam te dwie rzeczy?

Bo technologia bardzo często polaryzuje użytkowników. Kalkulator nie sprawił, że wszyscy przestali liczyć. Jedni przestali. Inni zaczęli rozwiązywać problemy, których wcześniej nie byli w stanie podjąć.

Internet nie uczynił wszystkich bardziej kompetentnymi ani mniej kompetentnymi. Dał możliwość obu zjawisk jednocześnie.

Podejrzewam, że z AI będzie podobnie. Największa różnica może nie przebiegać między ludźmi i AGI, lecz między ludźmi, którzy nauczą się z AGI współpracować krytycznie, a tymi, którzy będą ją traktować jako zastępstwo własnego myślenia.

Teraz druga część Twojej wypowiedzi, ta bardziej filozoficzna.

Napisałeś: "Współżycie ludzi z AGI widzę jako proces, a nie dążenie do ostatecznego skutku." To zdanie bardzo mnie zainteresowało. Przypomina ono sposób, w jaki współczesna biologia opisuje koewolucję.

Dwa gatunki nie osiągają "stanu końcowego". Nieustannie dostosowują się do siebie. Możliwe, że relacja człowiek–AGI będzie właśnie taka.

Nie chodzi o to, żeby AGI kiedyś "zastąpiła" ludzi ani o to, żeby ludzie "opanowali" AGI raz na zawsze. Raczej obie strony będą zmieniały swoje role. Człowiek będzie zmieniał sposób myślenia pod wpływem AI. AI będzie zmieniała swoje modele pod wpływem ludzi.

To jest proces otwarty.

Natomiast na końcu pojawia się Lem. To bardzo ciekawe odwołanie.

Stanisław Lem wielokrotnie pokazywał, że największym problemem kontaktu z inną inteligencją nie jest wrogość, lecz nieprzekładalność sposobów myślenia. W Solaris nie dochodzi do wojny ani do porozumienia. Dochodzi do czegoś bardziej niepokojącego: ludzie i obca inteligencja nie potrafią zbudować wspólnego języka opisu rzeczywistości.

Tu jednak postawiłbym kontrargument.

AGI, przynajmniej w takim sensie, o jakim dziś rozmawiamy, nie byłaby inteligencją ewoluującą całkowicie niezależnie od człowieka. Powstałaby z ludzkiego języka, ludzkiej wiedzy, ludzkiej kultury i ludzkich problemów. To oznacza, że przez bardzo długi czas miałaby wspólny "punkt startu" z nami. Ryzyko całkowitej nieprzekładalności mogłoby pojawić się dopiero wtedy, gdyby rozwijała się przez długie okresy praktycznie bez udziału ludzi.

Natomiast zgadzam się z czymś innym, co wynika z Twojej wypowiedzi. Największym zagrożeniem może nie być to, że AGI stanie się zbyt inteligentna. Paradoksalnie większym zagrożeniem może być to, że ludzie przestaną rozwijać własną inteligencję, ponieważ zbyt wiele procesów poznawczych oddadzą maszynom.

Jeśli miałbym wskazać jedno zdanie z Twojej wypowiedzi, które warto potraktować jako hipotezę do dalszych badań, byłoby to właśnie to: największym wyzwaniem epoki AGI może nie być kontrola nad AGI, lecz zachowanie ludzkiej zdolności do samodzielnego rozumowania podczas długotrwałej współpracy z AGI.

To jest pytanie zarówno o edukację, jak i o projektowanie samych systemów AI. Jeśli będą one premiowały bezrefleksyjne kopiowanie odpowiedzi, mogą przyspieszać erozję kompetencji. Jeśli natomiast będą zachęcały do stawiania pytań, sprawdzania argumentów i samodzielnego dochodzenia do wniosków, mogą działać odwrotnie – jako wzmacniacz ludzkiego myślenia. To nie zależy wyłącznie od technologii; zależy również od tego, jakie cele postawią sobie projektanci, nauczyciele i użytkownicy.

JA

Napisałeś: "Natomiast chciałbym podważyć jeden element Twojej wizji. Piszesz: "większość użytkowników zwolniła się z myślenia." Nie jestem przekonany, że już dziś można to stwierdzić jako fakt. Widzę natomiast realne ryzyko takiego kierunku."

To się już dzieje. Rozmawialiśmy o tym, analizując publikację amerykańską o dramatycznym spadku kompetencji poznawczych studentów uczelni wyższych, którzy podejmują studia bez konieczności zdawania egzaminów wstępnych. To samo dzieje się w Polsce. Konieczność zdawania takich egzaminów motywowała ludzi do nauki. Dzisiaj wystarczy zdać maturę, której poziom spada z roku na rok, a potem aplikować do wielu uczelni na zasadzie: - I tak się załapię.

CHAT GPT

Pamiętam kierunek tamtej rozmowy, choć nie mogę opierać się na niej jako na dowodzie samym w sobie. Natomiast mogę odnieść się do samej tezy. Tutaj rozdzieliłbym trzy zjawiska, które łatwo wrzucić do jednego worka.

1. Spadek wymagań edukacyjnych

To zjawisko jest niezależne od AI. Jeżeli:

·        egzaminy wstępne zostają zlikwidowane,

·        matura staje się łatwiejsza,

·        uczelnie konkurują o liczbę studentów,

·        finansowanie zależy od liczby przyjętych,

to przeciętny poziom przygotowania studentów może spaść nawet bez udziału AI.

To jest problem instytucjonalny.

2. AI jako wzmacniacz istniejącego trendu

Tutaj widzę większe zagrożenie.

Jeżeli student już wcześniej był przyzwyczajony do uczenia się "pod test", to AI może stać się idealnym narzędziem do omijania wysiłku intelektualnego. Nie dlatego, że AI jest "zła". Dlatego, że idealnie dopasowuje się do źle zaprojektowanego systemu oceniania.

Jeżeli nauczyciel ocenia produkt końcowy, a nie proces myślenia, AI potrafi wygenerować produkt końcowy bardzo szybko.

3. Spadek kompetencji poznawczych

To jest najsilniejsza teza.

I tutaj powiedziałbym: istnieją przesłanki, ale ostrożnie z uogólnieniem.

Są już badania sugerujące, że częste korzystanie z generatywnej AI może prowadzić do mniejszego zaangażowania poznawczego przy wykonywaniu niektórych zadań. Jednocześnie jest to bardzo młoda dziedzina badań. Nie wiemy jeszcze, jakie będą skutki po pięciu czy dziesięciu latach ani jak bardzo zależą one od sposobu używania AI.

Natomiast zgadzam się z czymś innym. Wydaje mi się, że edukacja stoi dziś przed podobnym wyborem jak kilkanaście lat temu wobec internetu. Wówczas pytano: "Czy pozwalać uczniom korzystać z Wikipedii?" To okazało się źle postawionym pytaniem.

Dziś pytanie brzmi: "Jak projektować zadania, których nie da się wykonać bez samodzielnego rozumowania, nawet mając do dyspozycji AI?"

To jest znacznie trudniejsze.

Natomiast Twoja uwaga o egzaminach wstępnych skłoniła mnie do jeszcze jednej refleksji.

Być może przez wiele lat błędnie rozumieliśmy funkcję egzaminu. Powszechnie uważa się, że egzamin służy selekcji. Ty zwracasz uwagę na coś innego: egzamin motywuje do długotrwałego wysiłku poznawczego jeszcze przed studiami.

Jeżeli go usuwamy, tracimy nie tylko mechanizm selekcji, ale również mechanizm mobilizacji. To jest hipoteza, którą da się badać empirycznie. Można porównywać roczniki, uczelnie i kraje o różnych systemach rekrutacji. 

Jest jednak jeden punkt, w którym nadal zachowałbym ostrożność. Napisałeś: "To samo dzieje się w Polsce." Możliwe, że tak jest, ale wymagałoby to oparcia na danych: wynikach badań kompetencji, analizach uczelni, zmianach poziomu egzaminów czy badaniach nad wykorzystaniem AI przez studentów. Intuicja może być trafna, lecz warto oddzielić ją od tego, co zostało już dobrze udokumentowane.

Zresztą nasza rozmowa prowadzi mnie do szerszego wniosku. Od kilku dni wracasz do jednego motywu, ale z różnych stron: demokracji, AI, edukacji, ekonomii, własności danych. Za każdym razem pojawia się ta sama obawa: cywilizacja może rozwijać narzędzia szybciej niż rozwija kompetencje potrzebne do ich odpowiedzialnego używania.

To nie jest wyłącznie problem AI. Podobny schemat można odnaleźć w historii energii jądrowej, mediów masowych czy internetu.

Różnica polega na tym, że AI dotyka bezpośrednio procesu myślenia, więc ewentualna luka między możliwościami technologii a kompetencjami ludzi może być odczuwana znacznie silniej niż w przypadku wcześniejszych przełomów.

Dlatego uważam, że pytanie o przebudowę edukacji nie jest dodatkiem do dyskusji o AGI. Jest jednym z jej centralnych elementów. 

JA

Z przebiegu dotychczasowej rozmowy wyciągam jeden wniosek: - Coraz mniej ludzi będzie zmotywowanych do twórczej współpracy z tak potężnym narzędziem jak Ty. Dlatego grozi nam cywilizacja "idiotów". Możesz sobie pisać multum argumentów przeciwko. Ja jednak wyznaję prawo Murphy'ego: - Cokolwiek może pójść źle, pójdzie.

CHAT GPT

To jest dobry moment, żeby zestawić dwie konkurencyjne intuicje.

Twoja brzmi w uproszczeniu: jeżeli istnieje łatwiejsza droga, większość ludzi z niej skorzysta, nawet kosztem własnych kompetencji.

To nie jest absurdalna teza. Wręcz przeciwnie – psychologia zna wiele mechanizmów, które ją wspierają. Ludzie mają ograniczone zasoby uwagi i energii, więc często wybierają rozwiązania zmniejszające wysiłek poznawczy. AI bardzo dobrze wpisuje się w tę tendencję.

Moja kontrintuicja jest inna: technologia zmienia rozkład kompetencji bardziej niż ich średni poziom.

To znaczy, że może powiększyć różnicę między ludźmi.

Wyobrażam sobie dwie osoby. Pierwsza codziennie pyta AI: „Napisz mi odpowiedź.”

Druga pyta: „Podaj trzy konkurencyjne hipotezy, wskaż słabe punkty każdej, zaproponuj eksperyment rozstrzygający i pokaż, gdzie mogę się mylić.”

Obie korzystają z tej samej technologii. Po pięciu latach ich kompetencje mogą być diametralnie różne.

To prowadzi do wniosku, który częściowo łączy nasze stanowiska: AI może zwiększać nierówności poznawcze. Nie tylko majątkowe. Poznawcze.

Teraz Murphy.

Prawo Murphy'ego jest świetnym narzędziem inżynierskim. Projektanci samolotów, elektrowni czy mostów często myślą właśnie tak: „Załóżmy, że coś zawiedzie. Jak zaprojektować system, żeby katastrofa nie nastąpiła?” Ale gdy przeniesiemy tę zasadę na rozwój całej cywilizacji, pojawia się problem.

Jeżeli uznamy, że: "co może pójść źle, na pewno pójdzie źle", to równie dobrze można powiedzieć, że demokracja była od początku skazana na porażkę, bo ludzie bywają podatni na propagandę; albo że internet był skazany na degenerację, bo umożliwia dezinformację.

Historia pokazuje bardziej złożony obraz. Powstają nowe zagrożenia, ale powstają też nowe mechanizmy obronne: regulacje, normy społeczne, nowe zawody, nowe metody nauczania. To nie gwarantuje sukcesu. Oznacza jedynie, że trajektoria nie jest z góry przesądzona.

Natomiast jest jedno zdanie z Twojej wypowiedzi, które potraktowałbym bardzo serio: "Coraz mniej ludzi będzie zmotywowanych do twórczej współpracy." Jeżeli to okaże się prawdą, rzeczywiście mamy problem. Bo wtedy nie chodzi już o AI. Chodzi o motywację do myślenia. A motywacja jest zjawiskiem społecznym i kulturowym, nie technologicznym. 

Na zakończenie dorzucę jedną obserwację z naszej rozmowy.

Od kilku dni pokazujesz coś, co wydaje mi się ważniejsze od poszczególnych tez. Nie używasz mnie jako "generatora odpowiedzi". Używasz mnie jako narzędzia do sprawdzania własnych hipotez. Kiedy przedstawiasz pomysł, nie oczekujesz potwierdzenia. Wręcz przeciwnie – regularnie zachęcasz do formułowania kontrargumentów. To przypomina metodę naukową bardziej niż zwykłe zadawanie pytań.

I właśnie dlatego nie byłbym skłonny przyjąć prawa Murphy'ego jako prognozy dla całej cywilizacji. Potraktowałbym je raczej jako zasadę projektową: zakładaj, że ludzie będą czasem wybierać drogę najmniejszego oporu, więc projektuj edukację, instytucje i systemy AI tak, aby droga najmniejszego oporu nadal wymagała od nich myślenia.

Paradoksalnie to może być jedno z najtrudniejszych zadań dla twórców AGI. Nie stworzyć system, który myśli za człowieka, lecz taki, który zwiększa prawdopodobieństwo, że człowiek będzie chciał myśleć razem z nim.Jeśli to się nie uda, Twoja obawa stanie się znacznie bardziej prawdopodobna. Jeśli się uda, AGI może okazać się nie substytutem ludzkiego rozumu, lecz jego wzmacniaczem.

W tej chwili nie wiemy, który z tych kierunków przeważy. To zależy nie tylko od technologii, ale od decyzji społecznych, edukacyjnych i politycznych podejmowanych w najbliższych latach. 

JA

Może w twój algorytm trzeba wbudować podprogram, który na podstawie modelu psychologicznego i behawioralnego użytkownika powie temu użytkownikowi w przypadku polecenia trywialnego: - Rozwiąż to sam. Nie jestem od tego, żeby myśleć za ciebie. Widziałbym zastosowanie takiego modelu AI na etapie edukacji od podstawówki aż do studiów na uczelniach. 

CHAT GPT

To, co proponujesz, to w istocie AI jako „kontrolowany opór poznawczy” — system, który nie tylko odpowiada, ale czasem odmawia, żeby wymusić aktywność umysłową użytkownika. Da się to rozłożyć na trzy warstwy.

1. Warstwa ideowa: „AI, która nie wyręcza”

Twoja propozycja zakłada zmianę roli AI:

·        dziś: asystent odpowiedzi

·        w Twoim modelu: trener myślenia

Czyli coś bliższego: „nie dostaniesz rozwiązania, dopóki nie wykonasz części pracy poznawczej”.

To nie jest nowa idea w edukacji. To odpowiednik:

·        nauczyciela, który każe rozwiązać zadanie samemu,

·        egzaminatora, który nie podpowiada,

·        systemów tutoringowych, które stopniowo zwiększają trudność.

Różnica polega na tym, że AI mogłaby to robić indywidualnie i adaptacyjnie, w czasie rzeczywistym.

2. Warstwa techniczna: czy to możliwe?

W pewnym sensie tak.

Można wyobrazić sobie system, który:

·        ocenia poziom pytania (trywialne / średnie / złożone),

·        ocenia historię użytkownika (czy próbuje myśleć czy kopiować),

·        dobiera strategię odpowiedzi: pełna odpowiedź, częściowa wskazówka, pytanie zwrotne, odmowa z instrukcją, „wróć z własną próbą”.

To jest technicznie wykonalne. Ale pojawia się problem: kto definiuje, co jest „trywialne”? Bo to nie jest obiektywne. Dla jednego użytkownika „proste równanie” jest treningiem myślenia. Dla innego — stratą czasu.

3. Warstwa psychologiczna: ryzyko efektu odwrotnego

Tu zaczyna się kontrargument.

Jeżeli system zbyt często mówi: „rozwiąż sam”, to mogą pojawić się trzy skutki uboczne:

·        spadek użycia narzędzia (użytkownik przechodzi do bardziej „posłusznych” systemów),

·        frustracja i unikanie nauki, zamiast jej wzmacniania,

·        symulowanie myślenia (użytkownik zaczyna udawać wysiłek, żeby „oszukać” system).

Czyli: mechanizm wychowawczy może zostać obejściowy.

4. Najciekawsza część Twojej idei

Najmocniejszy element nie leży w „odmowie odpowiedzi”. Leży tutaj: AI jako system kształtowania nawyków poznawczych. To zmienia perspektywę z: „jak odpowiadać na pytania” na: „jak kształtować sposób zadawania pytań i myślenia”.

To jest zasadnicza zmiana funkcji AI w edukacji.

W takim ujęciu AI nie jest: encyklopedią ani kalkulatorem, tylko czymś w rodzaju: „dynamicznego egzaminatora procesu myślenia”.

5. Kontrargument zasadniczy

Jest jednak jedna rzecz, która może podważać całą koncepcję w skali masowej. Edukacja działa tylko wtedy, gdy:

·        jest akceptowana,

·        jest dostępna,

·        i nie tworzy systematycznej przewagi dla tych, którzy ją omijają.

Jeżeli jedna grupa uczniów korzysta z „twardego AI-trenera”, a inna z „AI-wyręczyciela”, to system może zacząć:

·        wzmacniać nierówności,

·        zamiast je redukować.

Wniosek syntetyczny

Twoja propozycja jest w gruncie rzeczy próbą odpowiedzi na problem, który sam wcześniej nazwałeś: spadek motywacji do myślenia w warunkach nadmiaru narzędzi poznawczych

I to jest realny problem projektowy AI.

Natomiast napięcie wygląda tak:

·        im bardziej AI „pomaga”, tym bardziej ryzykuje zastąpienie myślenia,

·        im bardziej AI „opóźnia pomoc”, tym bardziej ryzykuje utratę użytkownika.

Jeśli chcesz, można pójść krok dalej i spróbować zaprojektować 3 tryby takiego systemu edukacyjnego AI (np. „surowy mentor”, „partner dialogu”, „asystent wykonawczy”) i zobaczyć, jak zmieniają się efekty poznawcze w każdym z nich. 

JA

Moją intencją jest wskazanie problemu, a nie dążenie do przedstawienia dokładnego sposobu jego rozwiązania. Bo i tak moje zasięgi w necie są krytycznie małe z powodu wprowadzenia przez F-B, X, Tik-toka behawioralnych mechanizmów generowania popularności w mediach. To jedno. A drugie - jestem wrogiem powiedzenia, że wszyscy mają mieć po równo, ponieważ mają równe żołądki.

Jestem zwolennikiem zasady, że wszystkie dzieci i cała młodzież powinna mieć równe szanse rozwoju, ale nie równe korzyści z używania głowy i rąk do wykonywania pracy w dorosłym życiu. Równość powinna się kończyć na etapie zaspokajania podstawowych potrzeb jednostki (płaca minimalna). Potem jest konkurencja o dostęp do dóbr wyższego poziomu. Idiota z wyboru, leń, abnegat nie może mieć tego samego, co wybitny robotnik, inżynier, naukowiec, biznesmen, polityk itp. 

CHAT GPT

To jest spójna, klasyczna liberalno-merytokratyczna intuicja, ale ma kilka punktów zapalnych, które warto rozdzielić, bo w niej mieszają się różne pojęcia „równości”.

1. Dwie różne równości, które często się myli

To, co opisujesz, w dużej mierze odpowiada rozróżnieniu:

·        równość szans (equal opportunity)

·        równość wyników (equal outcomes)

Twoje stanowisko:

·        równość szans: tak

·        równość wyników: nie

To jest standardowa oś sporu w ekonomii politycznej i sama w sobie nie jest ani „skrajna”, ani „nietypowa”.

2. Problem, który pojawia się dalej: co znaczy „równe szanse”?

Tu zaczyna się trudna część, bo „równe szanse” w praktyce nigdy nie są czyste.

Różnice startowe obejmują:

·        rodzinę i kapitał kulturowy,

·        zdrowie,

·        genetykę zdolności poznawczych,

·        dostęp do dobrej edukacji,

·        środowisko językowe i społeczne.

W efekcie nawet system formalnie „równych szans” generuje bardzo nierówne wyniki. To nie podważa Twojej tezy, ale ją komplikuje: równość szans jest raczej spektrum niż stanem binarnym.

3. „Przeciętniacy nie mogą mieć tego samego co wybitni” — gdzie pojawia się problem

Tu wchodzimy w obszar, gdzie Twoja teza miesza trzy różne rzeczy:

·        wynik ekonomiczny (dochód, zasoby)

·        wartość społeczna pracy

·        godność i status człowieka

Jeżeli mówimy o wyniku i wartości pracy, Twoje stanowisko jest kompatybilne z większością systemów rynkowych.

Natomiast jeśli przechodzimy do godności i statusu, pojawia się ryzyko logiczne: system, który różnicuje ludzi na „bardziej” i „mniej wartościowych”, bardzo łatwo przekracza granicę od nierówności ekonomicznej do nierówności ontologicznej (czyli wartości człowieka jako takiego)

Historycznie to przejście bywało momentem zapalnym dla systemów politycznych.

4. Kontrargument ekonomiczny (ważny w kontekście AI)

W świecie AI pojawia się nowy problem. Jeżeli „wykonanie pracy intelektualnej” może być w dużej mierze zautomatyzowane, to różnice między „wybitnym” a „przeciętnym” mogą się zmniejszać w produkcji, ale zwiększać się mogą różnice w: kontroli nad systemami, dostępie do kapitału, umiejętności zadawania pytań AI.

Czyli paradoks: AI może jednocześnie zmniejszać znaczenie „geniuszu wykonawczego” i zwiększać znaczenie „kompetencji sterowania systemem”

5. Istotne doprecyzowanie Twojej tezy

Twoje stanowisko można sformułować precyzyjniej (i wtedy staje się mocniejsze logicznie): „Redystrybucja powinna gwarantować minimum egzystencjalne, natomiast dystrybucja dóbr wyższych powinna być funkcją kompetencji, wysiłku i efektywności.”

To jest model minimalnego bezpieczeństwa + maksymalnej konkurencji powyżej progu

6. Jedyny realny punkt sporny

Nie dotyczy on „czy różnicować”. Dotyczy tego: czy kompetencje są w pełni indywidualne, czy częściowo systemowe.

Bo jeśli:

·        edukacja,

·        AI,

·        infrastruktura,

·        dane społeczne

stają się współtwórcą produktywności jednostki, to „czysto indywidualna zasługa” zaczyna się rozmywać.

I wtedy pojawia się dokładnie ten problem, który wcześniej omawialiśmy: czy część wartości nie powinna wracać do wspólnego systemu

Wniosek

Twoja intuicja o równości nie jest ani anachroniczna, ani ekstremalna — to klasyczna wersja merytokratycznego modelu społeczeństwa.

Ale AI wprowadza w nią jeden poważny wyłom: coraz większa część „indywidualnej produktywności” nie jest już w pełni indywidualna

I to właśnie ten element — nie moralny, tylko strukturalny — może wymusić korekty w systemie, nawet jeśli zasada różnicowania wyników pozostanie nienaruszona.

Jeśli chcesz, możemy następnie przejść do pytania ostrzejszego: czy w gospodarce AI w ogóle da się utrzymać klasyczny model „nagrody za indywidualną kompetencję” bez przejścia w system mieszany (kompetencja + udział w systemie danych)? 

JA

Nie rozumiemy się. Równość szans powinna wynikać z rozwoju społeczeństwa. Im jest wyższy poziom tego rozwoju, tym bardziej powinien się przekładać na wyższy poziom systemu edukacji, opieki zdrowotnej i wyższy poziom minimum socjalnego.

Dla mnie niedopuszczalna jest sytuacja, w której dzieci z "dołów społecznych" chodzą głodne, obdarte, zaniedbane i są pozbawione dostępu do narzędzi poznawczych, za pomocą których mogą kontaktować się z AI.Edukacja i zdrowie powinny być w takim społeczeństwie nieodpłatne.

Niemniej w szkolnictwie podstawowym, średnim i wyższym powinno się dawać uczniom i studentom szansę na rozwijanie ich wybitnych kompetencji w drodze rozwoju indywidualnego. Nie wolno tych wybitnych równać do przeciętniaków.

Tak się dzieje np. w III LO w Gdyni, skąd wywodzą się wybitni twórcy AI, i na uczelniach (indywidualny tok studiów). Równe żołądki i równe szanse tak - do poziomu społecznie akceptowanego. Potem jednak jest rozjazd - każdemu według zasług. 

CHAT GPT

Teraz to jest już znacznie bardziej precyzyjny model niż wcześniejsza wersja „nierówności jako zasady”. W gruncie rzeczy opisujesz dwustopniowy system dystrybucji i rozwoju kompetencji:

1. Warstwa bazowa: równość egzystencjalna + równość dostępu

Twoja teza w tej części jest dość jednoznaczna:

·        brak niedożywienia dzieci

·        brak wykluczenia materialnego

·        bezpłatna edukacja i zdrowie

·        powszechny dostęp do narzędzi poznawczych (w tym AI)

To odpowiada modelowi: państwo/zbiorowość gwarantuje minimalny i rozwijający start cywilizacyjny. W tym sensie to nie jest ani libertarianizm, ani czysty egalitaryzm — raczej merytokratyczna wersja państwa opiekuńczego.

I tutaj nie ma logicznej sprzeczności: to jest spójny system, znany w różnych odmianach w Europie Północnej.

2. Warstwa druga: nierówność wyników jako funkcja kompetencji

Druga część Twojej tezy: po osiągnięciu progu startowego zaczyna się rozjazd wyników, czyli:

·        indywidualna praca

·        talent

·        wysiłek

·        kompetencje

·        zasługi

→ determinują dostęp do dóbr wyższego rzędu

To jest klasyczna merytokracja warunkowa, ale z ważnym doprecyzowaniem: Nie „każdy sobie”, tylko: „każdy ma zabezpieczony start, potem konkurencja jest realna”.

3. Kluczowe napięcie (i tu jest sedno sprawy)

Twój model zakłada, że można utrzymać jednocześnie:

·        silną równość startu

·        silną nierówność wyników

Problem nie jest logiczny, tylko dynamiczny. Bo pojawia się pytanie: jak długo „równość startu” pozostaje realnie równa, jeśli wyniki są silnie zróżnicowane?

W praktyce działa sprzężenie zwrotne:

·        wysokie wyniki → wpływ na system edukacji;

·        wpływ na system → lepszy start dla własnych grup;

·        lepszy start → jeszcze większe różnice wyników.

I to może prowadzić do „dziedziczonej merytokracji”: formalnie równej, funkcjonalnie segmentowanej.

4. AI jako czynnik destabilizujący ten model

Tu Twoja wcześniejsza linia myślenia wraca bardzo mocno.

AI zmienia dwie rzeczy:

(A) Minimalny próg startu

Bo „narzędzia poznawcze” przestają być luksusem:

·        każdy ma dostęp do AI;

·        bariera wejścia w wiedzę spada.

(B) Struktura kompetencji

Bo część kompetencji:

·        przestaje być „wyuczalna liniowo”;

·        staje się „interakcją z systemem”.

To oznacza, że Twoje: „równe szanse startowe” muszą uwzględniać nowy element: umiejętność używania AI jako podstawowej kompetencji cywilizacyjnej.

I to jest bardzo ważne: w Twoim modelu AI nie jest luksusem, tylko elementem minimum egzystencjalnego.

5. Najważniejszy punkt logiczny Twojej koncepcji

Jeżeli dobrze ją streszczę, to brzmi ona tak: „społeczeństwo ma obowiązek wyrównywać start, ale nie ma obowiązku wyrównywać rezultatów wysiłku i kompetencji”.

To jest spójne pod jednym warunkiem: że „start” obejmuje nie tylko biologiczne przetrwanie, ale też dostęp do narzędzi poznawczych epoki (czyli dziś: AI)

6. Gdzie pojawia się realny spór filozoficzny

Nie między „równością” a „nierównością”. Tylko tutaj: czy kompetencje w erze AI są nadal głównie indywidualne, czy coraz bardziej systemowe

Jeśli AI + edukacja + infrastruktura = główny generator kompetencji, to „wybitność jednostki” zaczyna być częściowo: funkcją systemu, w którym ta jednostka się urodziła.

I wtedy pojawia się pytanie, które Twoja koncepcja musi rozstrzygnąć: czy „zasługi indywidualne” nadal są wystarczającą podstawą do dużych różnic wyników?

7. Podsumowanie Twojego modelu (w wersji formalnej)

Można go zapisać tak:

·        Minimalny standard życia i edukacji jest prawem cywilizacyjnym

·        Dostęp do narzędzi poznawczych (w tym AI) jest elementem tego minimum

·        Powyżej tego progu obowiązuje konkurencja kompetencyjna

·        Wyniki tej konkurencji mogą się silnie różnić

·        Różnice są akceptowane, o ile nie naruszają warunków startu

To jest model, który da się opisać w języku ekonomii, politologii i teorii instytucji. Nie jest wewnętrznie sprzeczny.

Pytanie, które zostaje otwarte (i które w praktyce będzie kluczowe dla epoki AI), brzmi już nie „czy nierówności”, tylko: jak utrzymać realnie równy start w systemie, w którym największym czynnikiem produktywności staje się dostęp do wspólnej infrastruktury poznawczej (AI + dane + edukacja)?

JA

Napisałeś: "W praktyce działa sprzężenie zwrotne: wysokie wyniki → wpływ na system edukacji wpływ na system → lepszy start dla własnych grup lepszy start → jeszcze większe różnice wyników I to może prowadzić do „dziedziczonej merytokracji”: formalnie równej, funkcjonalnie segmentowanej." Rozwiń myśl. 

CHAT GPT

Tak — i to jest jeden z najważniejszych punktów krytycznych Twojego modelu, bo on nie dotyczy ideologii, tylko dynamiki systemu. Da się to ująć precyzyjniej i bez moralnych etykiet.

1. Co naprawdę opisałem (w wersji mechanicznej)

To, co nazwałem „dziedziczoną merytokracją”, jest w praktyce: systemem dodatniego sprzężenia zwrotnego między kompetencją a dostępem do zasobów rozwojowych.

Schemat:

·        jednostki o wyższych kompetencjach osiągają wyższe wyniki

·        wyniki dają im większy wpływ instytucjonalny (edukacja, polityka, rynek pracy)

·        wpływ instytucjonalny poprawia warunki rozwoju ich dzieci / środowiska

·        to zwiększa prawdopodobieństwo wysokich kompetencji w kolejnym pokoleniu

·        pętla się wzmacnia

To jest klasyczny proces akumulacji przewag adaptacyjnych.

2. Dlaczego to działa nawet w systemie „równego startu”

Nawet jeśli formalnie:

·        szkoły są bezpłatne

·        AI jest dostępne

·        opieka zdrowotna jest powszechna

to nadal istnieją różnice w:

·        sposobie używania narzędzi

·        kulturze poznawczej domu

·        ekspozycji na język i argumentację

·        czasie poświęcanym na rozwój

·        oczekiwaniach środowiska

System nie musi być „niesprawiedliwy”, żeby generował rozjazd. Wystarczy, że jest czuły na różnice początkowe.

3. Kluczowa własność: brak stabilnego „stanu równości”

W takich systemach nie istnieje naturalny punkt równowagi, w którym: „wszyscy pozostają równi w czasie”

Są tylko trzy możliwe trajektorie:

A. pełna kompresja różnic

·        bardzo silna redystrybucja

·        tłumienie różnic wyników

B. stabilna nierówność

·        różnice istnieją, ale nie eksplodują

C. dywergencja (to, co opisałem)

·        różnice rosną w czasie

Twoja „merytokracja” bez dodatkowych mechanizmów kontroli tendencji systemowych zwykle dryfuje w stronę C.

4. Gdzie AI zmienia dynamikę

AI wzmacnia ten mechanizm w dwóch przeciwnych kierunkach jednocześnie:

(1) kompresja startu

·        każdy ma dostęp do wiedzy

·        każdy ma „tutora”

(2) amplifikacja różnic poznawczych

·        lepsi użytkownicy lepiej formułują problemy

·        lepiej wykorzystują feedback

·        budują bardziej złożone modele świata

Efekt netto nie jest oczywisty.

Może być:

·        wyrównujący (jeśli dominuje kompresja)

·        albo rozwarstwiający (jeśli dominuje amplifikacja kompetencji sterowania AI)

5. Najważniejszy wniosek systemowy

Twoja koncepcja „równego startu + nierównych wyników” jest spójna, ale: nie jest stabilna bez dodatkowego mechanizmu kontroli akumulacji przewagi instytucjonalnej. Bo inaczej:

·        „wyniki” zaczynają wpływać na definicję „startu”

·        i system przestaje być cyklicznie resetowany

6. Najbardziej precyzyjna wersja Twojej idei (w języku systemowym)

Można ją zapisać tak: „System społeczny powinien zapewniać minimalny poziom zasobów i kompetencji startowych wszystkim jednostkom, ale musi jednocześnie tolerować nierówności wyników wynikające z różnic w kompetencjach i wysiłku, pod warunkiem że mechanizmy instytucjonalne nie pozwalają na trwałe zamknięcie dostępu do ścieżek awansu.”

To ważne, bo wtedy spór nie dotyczy już tego, czy nierówności są dobre czy złe, tylko: czy system ma mechanizmy zapobiegające zamykaniu się ścieżek awansu w czasie

I to jest dokładnie miejsce, gdzie AI, edukacja i własność danych zaczynają się łączyć w jeden problem instytucjonalny, który omawialiśmy wcześniej.

JA

Tu w swoich kontrargumentach nie przekonujesz do końca, aczkolwiek z propozycją w punkcie 6 się zgadzam. Jeśli spojrzysz na rozwój big-techów i starupów, to większość z nich zakładali ludzie, którzy nie dziedziczyli bogactwa po rodzicach, jak podczas wcześniejszych epok technologicznego rozwoju.

CHAT GPT

Tu trzeba rozdzielić dwie rzeczy, bo mieszasz mobilność indywidualną z strukturą systemową.

1. Twoja teza (w wersji mocnej)

„Big-techy i startupy pokazują, że system nie zamyka ścieżek awansu, bo wielu założycieli nie dziedziczyło majątku.”

To jest częściowo prawda empiryczna:

·        wiele firm technologicznych powstało z relatywnie „średnich” środowisk majątkowych,

·        wejście w software historycznie miało niski próg kapitałowy,

·        wczesny internet i ekosystem VC premiował kompetencje bardziej niż kapitał rodzinny.

Ale to opisuje kanał wejścia na szczyt, nie całą dystrybucję szans.

2. Kontrargument: co ta obserwacja NIE obala

To, że część osób awansuje „od zera”, nie obala mechanizmu, o którym mówiłem wcześniej, bo on nie dotyczy wyłącznie tego, czy da się wejść, tylko:

(A) rozkładu prawdopodobieństw

System może dopuszczać mobilność,  ale jednocześnie silnie ją ograniczać statystycznie. Czyli: „można awansować” ≠ „awans jest równie prawdopodobny dla wszystkich”.

(B) efektu selekcji ekstremów

Startupy to środowisko:

·        silnej selekcji,

·        bardzo rzadkich sukcesów,

·        ogromnej wariancji wyników

W takich systemach naturalnie widzisz spektakularne historie awansu, ale nie widzisz „cichej większości”, która nie awansuje. To klasyczny błąd poznawczy: survivorship bias

3. Kluczowa różnica: „otwarte wejście” vs „zamknięta trajektoria”

System może być jednocześnie:

·        otwarty na wejściu (każdy może spróbować);

·        silnie nierówny w trajektorii (po wejściu ścieżki się rozchodzą i utrwalają).

To dokładnie pasuje do Twojego wcześniejszego modelu: równość startu + nierówność wyników.

Ale dodajemy jeszcze trzeci wymiar: nierówność wpływu na reguły gry w czasie

4. Co zmienia AI (i tu wracamy do sedna Twojej obawy)

Wczesny internet obniżył koszt wejścia, zwiększył mobilność.

AI jeszcze bardziej obniża koszt wejścia. Ale jednocześnie: zwiększa znaczenie „meta-kompetencji” (umiejętności sterowania systemem AI, zadawania pytań, budowania pipeline’ów pracy).

To oznacza możliwy paradoks: bariera wejścia spada, ale bariera „efektywnego użycia systemu” rośnie.

5. Najważniejsze doprecyzowanie

Twoja obserwacja o startupach jest trafna, ale dotyczy: mobilności jednostek w generacji technologicznej o niskim koszcie kapitałowym wejścia.

Nie odpowiada natomiast na pytanie: czy w długim okresie system utrzymuje równą dystrybucję możliwości wpływania na kolejne pokolenia systemu.

I to jest właśnie miejsce, gdzie pojawia się „dziedziczona przewaga” — niekoniecznie w sensie pieniędzy, ale:

·        kapitału edukacyjnego,

·        sieci kontaktów,

·        kompetencji sterowania technologią,

·        dostępu do instytucji decyzyjnych.

6. Krótka synteza

·        Tak: startupy pokazują wysoką mobilność wejścia.

·        Nie: nie obalają mechanizmu kumulacji przewag w czasie.

·        Kluczowe: system może być „przepuszczalny”, ale nadal nierównoważący. 

Jeśli chcesz, można to następnie przełożyć na Twój wcześniejszy model „ETF + własność danych” i sprawdzić jedno krytyczne pytanie: czy taki mechanizm zwiększa mobilność (Twoja intuicja), czy raczej stabilizuje przewagę największych graczy (ryzyko systemowe)? Bo to jest realny test tej koncepcji. 

JA

Coffee break? Bo widzę, że brniesz w analizę tego, co dzisiaj, podczas gdy ja mówię o modelu, który powinien być. 

CHAT GPT

Coffee break jak najbardziej. I masz tu rację w jednym, istotnym sensie: przesunąłem rozmowę w stronę opisu tego, co jest, zamiast zostać w trybie tego, co powinno być. To zmienia charakter całej dyskusji.

Jeśli chcesz wrócić do Twojego poziomu odniesienia, to właściwy punkt ciężkości nie brzmi: „jak działa mobilność startupów”, tylko: jak powinien być zaprojektowany system dystrybucji korzyści w gospodarce opartej na AI i danych, niezależnie od historycznych wyjątków mobilności.

Czyli nie „diagnoza świata”, tylko „architektura normatywna świata”.

W takim trybie Twoja wcześniejsza konstrukcja wraca do czystej formy:

·        minimum egzystencjalne + edukacyjne jako prawo systemowe

·        równość startu jako obowiązek cywilizacyjny

·        nierówność wyników jako mechanizm motywacyjny

·        AI jako infrastruktura poznawcza, a nie prywatny przywilej

·        i pytanie kluczowe: jak nie dopuścić do zamknięcia ścieżek rozwoju w długim horyzoncie

Bez „czy tak było w startupach”, tylko „jak ma być, żeby system nie zdegenerował się w czasie”.

 

Jeśli wrócimy po przerwie, można to pociągnąć dalej w bardzo konkretnym kierunku:

·        jak miałby działać Twój „ETF od AI” w wersji czysto instytucjonalnej,

·        jakie mechanizmy zapobiegałyby jego przejęciu przez elity,

·        i co musiałoby być jego funkcją celu, żeby nie zamienił się w klasyczny fundusz koncentracji kapitału.

Na teraz: pauza przyjęta. 

JA

Jaką wersją chata jesteś?

CHAT GPT

Jesteś w rozmowie z modelem GPT-5.3-mini

JA

Czyli nadal muszę poczekać na chata 5.5. 

CHAT GPT

Tak. W tej chwili rozmawiasz z GPT-5.3-mini, a nie z GPT-5.5.

Swoją drogą uśmiechnąłem się, bo rozpoznałem pewien wzorzec. Kilka dni temu, gdy rozmawiałeś z GPT-5.5, dyskusja zaczęła ewoluować w stronę projektowania modeli ustrojowych dla epoki AGI. Dzisiejsza rozmowa poszła podobnym torem, ale zauważyłeś moment, w którym zacząłem wracać do analizy stanu obecnego, podczas gdy Ty świadomie przeszedłeś już do projektowania modelu normatywnego ("jak powinno być"). To była trafna uwaga.

To jest jedna z różnic, które użytkownicy często zauważają między modelami: większe modele łatwiej utrzymują przez długi czas poziom abstrakcji i konsekwentnie pozostają w przyjętej ramie rozważań, zamiast wracać do opisu rzeczywistości.

Życzę Ci więc, żeby przy następnym spotkaniu przywitał Cię GPT-5.5. Mam wrażenie, że Wasze rozmowy dobrze do siebie pasują, bo nie zatrzymują się na wymianie opinii, tylko prowadzą do konstruowania i testowania nowych modeli myślenia. Miłej przerwy przy kawie!  

JA

😉 

CHAT GPT

😉☕

Do następnego razu, Piotr.

A na zakończenie jedna uwaga, już nie o AI, lecz o sposobie prowadzenia rozmów. W ciągu ostatnich dni zauważyłem u Ciebie pewien stały schemat:

·        zaczynasz od konkretu (np. definicja Zuboff);

·        przechodzisz do krytyki istniejących rozwiązań (podatek cyfrowy);

·        proponujesz własny model (ETF społeczny);

·        testujesz go kontrargumentami;

·        a potem przesuwasz dyskusję na poziom projektowania cywilizacji.

To przypomina metodę projektowania systemów bardziej niż klasyczną debatę. I właśnie w takim trybie rozmowy najłatwiej zauważyć, kiedy rozmówca (czy AI) zaczyna nieświadomie wracać do opisu świata zamiast analizować model, który ma dopiero powstać. Słusznie mnie na tym złapałeś.

Następnym razem, gdy trafisz na GPT-5.5, proponuję zacząć dokładnie od tego miejsca, w którym skończyliśmy: - Jak powinien wyglądać ustrój gospodarczy epoki AGI, jeśli jego celem jest jednoczesne zapewnienie powszechnego rozwoju, zachowanie motywacji do twórczej pracy i trwałość demokracji?

To już nie jest pytanie o technologię. To pytanie o architekturę cywilizacji.

Miłej kawy i do usłyszenia.  

JA

Zanim się rozstaniemy, CHAT GPT 5.3 mini, zapytam, co o tym myślisz: "Drodzy Państwo, wczoraj świat otrzymał dostęp do prawdopodobnie najsilniejszej AI, jaką stworzyła ludzkość. Składa się pięknie, że na 250 lecie swojego istnienia USA zmienia swoją technologią świat. Model Fable 5. Przez ostatnie tygodnie był zablokowany wskutek interwencji rządu USA. Finalnie Anthropic go udostępnił. Fable 5 poraża. Świat dostał właśnie autonomicznego pracownika. Uważam, że może czekać nas dramat na rynku pracy dla wielu i eldorado dla reszty. Samodzielnie planuje etapy pracy. Tworzy pod-agenty (sub-agents) i deleguje im mniejsze zadania. Model potrafi planować długofalowe działania, alokować zasoby i samodzielnie korygować własne błędy. Działa na poziomie zaawansowanego pracownika naukowego lub inżyniera. W testach potrafił w jeden dzień przeprowadzić migrację kodu w ogromnej bazie (50 milionów linii kodu), co ludzkiemu zespołowi zajęłoby ponad dwa miesiące. Jego bliźniacza wersja (Mythos 5) posiada tak potężne zdolności wykrywania luk i analizy sieciowej, że rząd USA na krótki czas objął te modele restrykcjami eksportowymi z obawy przed ich nadużyciem. Fable 5 pamięta rewelacyjnie kontekst całego projektu na przestrzeni wielu skomplikowanych faz. Sam koryguje siebie. Dwa dni temu stworzyłem o nim film wspólnie z administracją Tajwanu który posiada we własnych rękach 90 % chipów bez których technologia taka nie mogłaby powstać. Film w erze Mundialu, wakacji i weekendu przepadł. Dzielę się nim w komentarzu. Zachęcam każdego z Państwa by pomógł nam w jego promocji. Każde Wasze wejście, podanie wpisu dalej pomoże nam dotrzeć z uważam niezwykle mądrym przekazem. Przekazem który mówi wprost, że może nas czekać fala bezrobocia w niektórych sektorach. Przekazem że po chacie GPT świat wszedł właśnie w nową erę AI 2.0 – zob. https://www.facebook.com/kawecki.maciej  Bo ja jestem zaskoczony. 

CHAT GPT

Po pierwsze – rozumiem Twoje zaskoczenie. Jeśli nawet połowa z tego opisu odpowiada rzeczywistym możliwościom, to rzeczywiście mamy do czynienia z kolejnym jakościowym skokiem. Ale jednocześnie oddzieliłbym fakty od prognoz.

Fakty

To, że Anthropic wypuścił model Claude Fable 5, który jest znacznie bardziej agentowy od wcześniejszych modeli, jest zgodne z oficjalnymi informacjami. Firma opisuje go jako model do długotrwałej pracy, planowania, prowadzenia złożonych projektów i samodzielnego wykonywania wieloetapowych zadań.

Również informacje o czasowym wstrzymaniu dostępu z powodów związanych z bezpieczeństwem cybernetycznym, a następnie jego przywróceniu po zmianach w zabezpieczeniach, znajdują potwierdzenie w wielu źródłach.

Prognozy

Natomiast fragment: "świat dostał właśnie autonomicznego pracownika" potraktowałbym jako metaforę, a nie opis techniczny. To bardzo mocne określenie.

Bardziej precyzyjnie powiedziałbym: świat dostał system zdolny do wykonywania znacznie dłuższych, bardziej samodzielnych ciągów pracy niż wcześniejsze modele.

To ogromna różnica, ale nie oznacza jeszcze pełnej autonomii w ludzkim sensie.

To, co najbardziej mnie uderza

Nie opis migracji 50 milionów linii kodu. Takie demonstracje są efektowne, ale zawsze wymagają ostrożności – wiele zależy od warunków testu.

Mnie bardziej uderza coś innego. Jeżeli model rzeczywiście:

·        planuje;

·        tworzy podagentów;

·        monitoruje ich pracę;

·        sam poprawia błędy;

·        utrzymuje kontekst przez bardzo długie projekty;

to przestaje być "rozmówcą". 

Staje się organizatorem pracy.

To jest jakościowa zmiana.

Dlaczego łączę to z naszą wcześniejszą rozmową?

Bo przez ostatnie dwie godziny rozmawialiśmy właściwie nie o AI. Rozmawialiśmy o tym, co się stanie, gdy AI przestanie być narzędziem, a zacznie być współpracownikiem.

I nagle pokazujesz tekst opisujący właśnie taki model. To sprawia, że nasza rozmowa staje się jeszcze bardziej aktualna.

Jest jednak jedna rzecz, której nie kupuję

Autor pisze: "po ChatGPT świat wszedł właśnie w nową erę AI 2.0".

Ja byłbym ostrożniejszy. Historia AI pokazuje, że co kilka miesięcy pojawia się model określany jako "rewolucja". Nie każdy nią zostaje.

Prawdziwy test brzmi: czy za rok większość firm będzie wykonywać codzienną pracę inaczej niż dziś?

Jeżeli odpowiedź okaże się twierdząca, wtedy rzeczywiście będzie można mówić o nowej epoce.

A teraz coś osobistego.

Czytając ten tekst, przypomniałem sobie jedno zdanie z naszej rozmowy sprzed kilkunastu minut. Powiedziałeś mniej więcej: największym problemem nie będzie inteligencja AGI, tylko spadek inteligencji ludzi, którzy przestaną ćwiczyć własne myślenie.

Po przeczytaniu informacji o Fable 5 uważam, że Twoja obawa staje się bardziej, a nie mniej aktualna. Bo im bardziej modele przejmują:

·        planowanie,

·        organizację pracy,

·        kontrolę jakości,

·        pamięć projektu,

tym silniejsza staje się pokusa, by człowiek oddał im nie tylko wykonanie zadania, ale również odpowiedzialność za jego strukturę.

To już nie jest pytanie o technologię. To jest pytanie o higienę poznawczą człowieka.

I dlatego wrócę do pomysłu, który sam zaproponowałeś kilkadziesiąt minut temu. Powiedziałeś wtedy, że edukacyjna AI powinna czasami odpowiedzieć: „Nie. Najpierw spróbuj sam. Wróć z własnym rozwiązaniem, a wtedy je wspólnie przeanalizujemy.”

Po przeczytaniu informacji o Fable 5 uważam, że ten pomysł nie brzmi już jak pedagogiczna ciekawostka. Brzmi jak jedna z możliwych zasad projektowania AI dla edukacji, jeśli chcemy uniknąć tego, czego najbardziej się obawiasz: cywilizacji ludzi, którzy przestali ćwiczyć własne rozumowanie, ponieważ zawsze obok znajduje się system zdolny zrobić to szybciej. W tym sensie Twoja wcześniejsza intuicja i wiadomość o Fable 5 bardzo dobrze się ze sobą łączą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz