piątek, 19 maja 2017

Czytając Historię Życia Richarda Southwooda...

Czytając Historię Życia Richarda Southwooda, natrafiłem na wymowny fragment.

Gdy jedno życie zamiera, drugie właśnie rozkwita

Chociaż pierwsze drzewa powstały pod koniec okresu dewońskiego, prawdziwą epoką lasów jest karbon. Ich pojawienie się wywarło głęboki wpływ na inne formy życia, przyczyniając się do wykształcenia umiejętności latania i dwunożności wśród zwierząt. Jednak kluczowym rezultatem obecności drzew jest duże zwiększenie dostępnej przestrzeni życiowej (...), ponieważ, podobnie jak rafy koralowe, dostarczają one dodatkowej ekoprzestrzeni. Jej wielkości nie da się precyzyjnie oszacować na podstawie drzew kopalnych, ale pomiary wykonanie niedawno na starym, lecz przeciętnych rozmiarów buku dostarczyły pewnych danych. Powierzchnia gleby zajmowana przez pień tego drzewa wynosiła sześć metrów kwadratowych, natomiast jego całkowita, wynikająca z obliczeń, powierzchnia sięgała jedenastu tysięcy metrów kwadratowych (ponad hektar). Oznacza to, że była ona tysiąc osiemset razy większa (od powierzchni zajmowanego gruntu - przypisek mój). Oczywiście wliczała się do niej powierzchnia górnych i dolnych stron liści, gałęzi i kory, a także powierzchnia pod korą martwych konarów. Do życia w tej ekoprzestrzeni przystosowało się wiele organizmów. Cała powierzchnia drzewa może być opanowana przez różnego rodzaju grzyby. Na pniu i konarach mogą rosnąć rośliny (epifity), takie jak paprocie i mchy. We wszystkich tych miejscach można spotkać różne gatunki małych zwierząt, z których każdy zajmuje odmienną niszę; na przykład chrząszcze żyjące pod korą martwych gałęzi, którym za pożywienie służą strzępki grzybni przerastającej drewno. Występowanie większych zwierząt, takich jak ptaki czy wiewiórki, będzie ograniczone do masywniejszych struktur - gałęzi i pnia - lecz nawet tym zwierzętom drzewo dostarcza znacznie więcej przestrzeni życiowej niż obszar gruntu pod nim. Ocieniana przez gałęzie ziemia jest nadal dostępna dla cieniolubnych roślin i organizmów zamieszkujących w ziemi oraz na jej powierzchni, począwszy od grzybów, a na jeleniach skończywszy. Stare drzewo miewa dziuple i wypróchniały od środka pień, co zapewnia schronienie wielu kręgowcom, takim jak węże, ptaki, nietoperze i gryzonie (..). Te powiązania pojawiły się szybko po powstaniu drzew, jak świadczą choćby znaleziska sfosylizowanych jaszczurkokształtnych gadów w pustych pniach drzew pochodzących z karbonu.

W naturze nic się nie kończy raz a dobrze, zawsze jest jakiś ciąg dalszy

Puszczy i sawannom zawdzięczamy swój ewolucyjny sukces i dominującą pozycję w świecie ożywionej przyrody. Zamiast jednak szanować środowisko, które nas wyhołubiło, traktujemy je w najbardziej barbarzyński sposób, niszcząc wszystko dookoła w imię doraźnych korzyści i pozbawiając się bioróżnorodności. Zamiana puszcz i lasów w plantacje drzew - w świetle tych udokumentowanych  stwierdzeń - która  nasiliła się w Polsce kilka lat temu i przyspieszyła od czasu nastania "dobrej zmiany", pozbawi nas autentycznej, niezakłamanej części naszego historycznego dziedzictwa narodowego, którego korzenie tkwią w geologicznej prehistorii Ziemi. 

Mikrokosmos wierzby w wiślanym łęgu

Zagrożona rozrostem ludzkiej populacji Natura nie zasługuje na dalszą eksploatację przypominającą konkwistę. Zacznijmy czynić Ziemię sobie poddaną w duchu Avatara.

niedziela, 14 maja 2017

O duszy zwierząt, podążając za Peterem Wohllebenem


Zamyślona sójka

Przeczytałem Duchowe życie zwierząt Petera Wohllebena.

Kombinująca rybitwa

Wbrew oczekiwaniu wielu obrońców zwierząt autor nie popłynął i nie stwierdził, że świat myśli i emocji zwierząt jest tożsamy ze świadomością ludzi. Stwierdził natomiast to, co podejrzewano od dawna – zwierzęta, te duże i te małe, myślą, często abstrakcyjnie; przeżywają smutki i radości; doznają przyjemności i bólu, strachu i poczucia bezpieczeństwa; odczuwają upływ czasu, nadejście starości; przeżywają śmierć bliskich często z poczuciem wielkiej straty; są obdarzone instynktem macierzyństwa; bywają zdolne do adopcji dzieci własnych a nawet cudzych gatunków… Ich zachowania częstokroć przypominają ludzkie. Ich emocje są o wiele bogatsze, niż sądzono jeszcze w ubiegłym stuleciu…

Gdy zawodzi instynkt

Wskazał fakty świadczące o zaskakujących stadnych powiązaniach w świecie owadów, jeleniowatych, drapieżników; dowodzące wielopokoleniowych więzi w rodzinach kruków, kawek, gawronów, bobrów, borsuków, dzików; wskazujące na niezwykłe zdolności komunikacyjne między osobnikami tego samego gatunku; potwierdzające pamięć długotrwałą cechującą mieszkańców lądów, wody, przestworzy i udomowione zwierzęta; świadczące o instynktownej potrzebie zachowania czystości i higieny…

Życie rodzinne

Naświetlił, jak wiele jeszcze czeka nas badań i dociekań, by zrozumieć duchowe życie zwierząt: tych dzikich i tych oswojonych. Które traktujemy z niezwykłą arogancją wypływającą z historycznej ignorancji tylko dlatego, że mamy nad nimi przewagę technologiczną, dominujemy powodowani chciwością, usprawiedliwiając się koniecznością zaspokajania własnych często wydumanych potrzeb kosztem utylitarnie traktowanych gatunków, i dlatego, że posiadamy zdolność antropocentrycznego przekształcania świata w myśl bożego przykazania o czynieniu Ziemi sobie poddanej…

Estetyczne doznania kormoranów

Ta książka przemawia do wyobraźni równie mocno co przesłanie Avatara czy Pokotu Agnieszki Holland.




























Macierzyństwo

Czytając Duchowe życie zwierząt, miewałem wrażenia podobne tym, jakie towarzyszyły lekturze Inteligencji emocjonalnej Daniela Golemana, książki poświęconej rezultatom psychologicznych badań nad wpływem doznawanych emocji na nasze życiowe losy. Badania obaliły mit, że tylko osobnicy o najwyższym IQ są predestynowani do osiągania ponadprzeciętnych sukcesów. Jeśli brak im inteligencji emocjonalnej, to tak naprawdę ich osiągnięcia są zależne od mniej inteligentnych według klasyfikacji IQ ludzi, za to obdarzonych wysoką inteligencją emocjonalną i empatią, której często nie mają ludzie genialni i bez której nie są zdolni nie tylko do przywództwa w grupie lecz także do kierowania własnym losem.

Gody rybitw

I nagle, ku swojemu zdumieniu, zacząłem odkrywać w książce Wohllebena podobne wątki dotyczące licówek, łań przewodniczek, które swoją pozycję w chmarze zawdzięczają życiowemu doświadczeniu; dominujących w stadzie loch, które często pełnią rolę akuszerek, pomagając młodszym matkom podczas porodów czy młodszym lochom w roli przedszkolanek dla warchlaków; rodzinnych jaźwców budujących nory z wieloma wyjściami i osobne dołki kloaczne podobne do naszych sławojek, w dodatku tolerujących towarzystwo lisów lub jenotów; żyjących w wielopokoleniowych rodzinach bobrów, akceptujących w norach lub w żeremiach obecność wydr; wilczych rodzin wspólnie troszczących się młode; kruków obdarzonych pamięcią tak długotrwałą, że są w stanie rozpoznać krewniaków po latach rozłąki i nazywać ich po imieniu we własnym kruczym języku…

Poczucie bezpieczeństwa

Wmawiamy sobie, że jesteśmy jedynym myślącym gatunkiem na Ziemi, gdy fakty pokazują zupełnie inny stan rzeczy. Coraz więcej ludzi dostrzega, że przedmiotowe traktowanie zwierząt staje się przejawem barbarzyństwa i zacofania. Że zwierzęta pozyskane na polowaniach czy pozyskane w wielkoprzemysłowych i lokalnych rzeźniach, z naciskiem na słowo pozyskane, to nadal po prostu zwierzęta zabite. Jedne przez pasję łowiecką, inne w celu pozyskania surowca niezbędnego do wyprodukowania przetworzonych produktów mięsnych… W tym kontekście żywność wyrzucona do śmietnika staje się symbolem najbardziej potwornego przejawu czynienia Ziemi sobie poddanej… Wyrzucając zepsute mięso (oczy jadły, gdy kupowaliśmy, chociaż nie odczuwaliśmy głodu), przestajemy różnić się od ludzi, którzy eksterminowali wielomilionowe stada bizonów tylko po to, by pognębić Indian, czy od wiktoriańskich kolonizatorów, którzy z potrzeby uwolnienia terenu pod plantacje kawy potrafili rozstrzeliwać ogromne stada afrykańskich zwierząt z armat i karabinów maszynowych. Tyle że już nawet nie uświadamiamy sobie, iż mięso to zwłoki hodowlanych czy pozyskanych w drodze myśliwskiej imprezy zwierząt…

Łabędzie w siedlisku zaprojektowanym i urządzonym przez bobry

Tymczasem komunikacja między zwierzętami tego samego gatunku lub pochodzącymi z odrębnych gatunków to sfera czekająca na swoich odkrywców… Rzeźne świnie i dziki przewyższające inteligencją i empatią większość ssaków lądowych (samo uświadomienie sobie tego faktu odstręcza od jedzenia ich mięsa) … Kruki i papugi o niepomiernie mniejszych niż ludzkie mózgach, które przejawiają inteligencję dorównującą inteligencji naczelnych… Pszczoły, które żyjąc w zorganizowanym roju, potrafią dzielić się pracą i działać społecznie… Mrówki tworzące plemiona zdolne do prowadzenia zaplanowanych wojen terytorialnych… Śluzowce (ni to grzyby, ni to pierwotniaki) obdarzone instynktem poruszania się po optymalnie dobranych drogach w poszukiwaniu jedzenia… Instynktowne umiejętności pełzających śluzowców są porównywalne z umiejętnościami wybitnych twórców miejskiej infrastruktury komunikacyjnej wspieranych przez komputerowe systemy projektowe…

Chmara

To wszystko potwierdza, że inteligencja i życie emocjonalne są uniwersalnymi cechami istnienia wszelkich form życia na Ziemi. Być może zostaniemy zmuszeni w badaniach inteligencji i życia emocjonalnego przedstawicieli świata zwierząt odwołać się do wielu dziedzin nauki, w tym do neurologii i teorii chaosu, fizyki kwantowej, ogólnej teorii względności, geometrii nieprzemiennej i całego mnóstwa innych dziedzin matematyki, fizyki, chemii, biologii, za pomocą których usiłujemy wyjaśnić zjawiska zarówno w mikroskali jak i w makroskali.

Gdy testosteron opadł

Ludzi czeka kolejna bolesna droga do uświadomienia sobie, że nie są pępkami świata przyrody ożywionej. Jeśli przyswoimy sobie tę wiedzę i zmienimy swoją egzystencję, ustępując przestrzeni wszystkim innym formom życia na Ziemi, dokonamy we własnych umysłach kolejnego przewrotu kopernikańskiego.

Matka prowadząca młode pod osłoną trawy

Ta lektura zmusza do zastanowienia się nad własną egzystencją, koniecznością ograniczenia konsumpcji do niezbędnego poziomu, bez czego nie da się  zmniejszyć swojego ekologicznego odcisku (indywidualnego wpływu na środowisko). Musimy podzielić się przestrzenią z pozostałą częścią ożywionej przyrody i przestać czynić ziemię sobie poddaną w dotychczasowy barbarzyński sposób, bo nie wiadomo, czym dla nas skończy się odarcie własnego świata z bioróżnorodności.

Spokój

Warmię i Prusy zamieszkiwały plemiona, które współżyły z puszczą w harmonii, oddając cześć najwspanialszym drzewom, świętym gajom, rzekom, jeziorom, traktując zwierzęta nie tylko jako dobro użytkowe lecz także uznając ich prawo do współzamieszkiwania. Zostały pokonane przez zakon, który uczynił tę krainę sobie poddaną, potraktowawszy wszystkie świętości Prusów jedynie jako zasoby niezbędne do zbudowania nowego państwa z odmiennym ładem społecznym. Nasza hegemonia w świecie zwierząt i roślin doprowadziła już do szóstego (siódmego doliczając wyginięcie beztlenowców w okresie rozwijania się sinic odpowiedzialnych za uwolnienie tlenu do pierwotnej atmosfery) wielkiego wymierania na Ziemi w jej geologicznej historii.

Czy te oczy mogą kłamać?
Stephen Hawking określił w ostatnich swoich publicznych wystąpieniach zasadnicze zagrożenia dla istnienia ludzi jako gatunku: spotkanie z obcą cywilizacją; nie dającą się kontrolować sztuczną inteligencję, której coraz większą obecność odczuwamy w Internecie i w przemysłowych procesach technologicznych; dewastację naszej planety niepohamowanym i niezrównoważonym rozwojem gospodarczym; niekontrolowane manipulacje genetyczne w świecie roślin i zwierząt pod pretekstem rozwoju biotechnologii. Ciekawe, że pominął zagrożenie płynące z najbliższego nam kosmosu czy mające swoje źródło w nieprzewidywalnej aktywności geologicznej Ziemi.

Przyjaźń
Duchowe życie zwierząt to jeszcze jeden przyczynek do rozważań o kondycji ludzkości i przyszłości natury (przyrody) naszej planety. Książka dostarcza nowych argumentów za podjęciem działań na rzecz ochrony środowiska. W krajach skandynawskich i zachodniej Europy, Nowej Zelandii czy Szwajcarii obejmuje się coraz większe obszary ochroną. Na portugalskiej Maderze i na wyspach Nowej Zelandii wyłączono z użytkowania gospodarczego już ponad połowę całego terytorium. W krajach skandynawskich uchwalono wyłączenie z eksploatacji praktycznie wszystkich kompleksów leśnych – potrzebne drewno postanowiono importować między innymi z Polski, a fabryki uzależnione od tego surowca już od lat przenosi się do Polski (patrz Ikea). Pora, byśmy zaczęli myśleć o naszym środowisku inaczej, szanując prawa braci mniejszych. Czyńmy Ziemię sobie poddaną w duchu Avatara a nie w duchu konkwisty.


Młodość


Czy te oczy kłamią?
 

Inżynier i architekt krajobrazu w jednym


Rodzinne ciepło

niedziela, 7 maja 2017

Fotograficzna Mapa Warmii



Piotr Wyrzykowski, inicjator i współtwórca Fotograficznej Mapy Warmii, w wywiadzie udzielonym w króciutkim programie telewizyjnym studia KOPERNIK.tv powiedział, że powodem utworzenia tej e-mapy była likwidacja PANORAMIO - międzynarodowej e-strony dla  fotografów amatorów, która przez 10 lat jednoczyła ludzi z różnych zakątków świata, sprzyjając zawieraniu przyjaźni i przyczyniając się do wielu lokalnych inicjatyw. Do tej pory na mapach w Google Earth są prezentowane zdjęcia przeróżnych miejsc na Ziemi z zaznaczonymi współrzędnymi geograficznymi.


Po zamknięciu portalu PANORAMIO pod koniec 2016 roku Piotr stworzył swoją mapę i zaczął kontaktować się byłymi panoramistami. Kto kogo namierzył wcześniej: on mnie czy odwrotnie, to bez znaczenia. Zanim do tego doszło, przeczuwając że PANORAMIO straci swój charakter po pierwszej próbie zamknięcia strony (co spotkało się z emocjonalnym sprzeciwem użytkowników), postanowiłem uruchomić swoje blogi. Najpierw na stronie społeczności czytelników National Geographic Polska (tam się działo). Niestety po kilku miesiącach, gdy redakcja zmieniła politykę wobec swoich wiernych fanów, zamieszczających na portalu społecznościowym często ciekawsze zdjęcia i publikacje niż sama redakcja, a redaktor artystyczny – nie zgadzając się z wdrażaną przez wydawcę „dobrą zmianą” – zrezygnował ze współpracy, przeniosłem swoją aktywność do ogólnie dostępnej blogosfery. Już po kilku miesiącach okazało się, że moje zdjęcia i teksty zainteresowały sporo osób.

Galeria Oranżeria

Fotograficzna Mapa Warmii rozkręca się z każdym miesiącem. Piotr wkłada w stronę mnóstwo wysiłku, czego wyrazem chociażby foto-relacje na FB z wypraw rowerowych po Warmii. Kiedy więc zaproponował mi współuczestnictwo w wystawie w Galerii Oranżeria w LidzbarkuWarmińskim, nie miałem wątpliwości: - Trzeba zaistnieć.












Galeria Oranżeria



Raz z powodu towarzystwa, do którego mnie zaproszono. Między innymi:
- Ewy Rubczewskiej z inspirującymi foto-artystycznymi dokonaniami;
- Piotra Wyrzykowskiego; komentować nie trzeba;
- Jolanty Kolinko i Jerzego Safijańskiego, których nastrojowe fotki uwielbiam…
Wszystkich nie wymienię... Są obecni w materiałach towarzyszących wydarzeniu.











Dwa z powodu miejsca – odrestaurowanego z pietyzmem budynku biskupiej oranżerii na wzgórzu nad zakolem Łyny, naprzeciwko kolegiaty świętych Piotra i Pawła...

































To chyba najlepsza oprawa dla prezentowanych zdjęć krajobrazu współczesnej Warmii. Przestronne wnętrza, odrestaurowane fragmenty fresków na ścianach i suficie… Panorama historycznej części Lidzbarka z biskupim zamkiem w tle u zbiegu Łyny i Symsarny – rzek, które wpięto w system obronny średniowiecznych umocnień… Niebanalna historia miejsca, świadka walk pruskich powstańców z Krzyżakami i polsko-krzyżackich starć poprzedzających królewskie panowanie nad Warmią… Tutaj pod murami Lidzbarka Napoleon Bonaparte stoczył największą w kampanii 1807 roku acz nierozstrzygniętą bitwę ze sprzymierzonymi wojskami rosyjskimi i pruskimi. Jej zwieńczeniem była klęska Rosjan i Prusaków pod Frydlandem i pokój w Tylży…






W podziemiach zamku



Starówka Lidzbarka Warmińskiego doznała największych strat po 1945 roku, kiedy to rozebrano większość zabytkowych kamieniczek, a w 1958 roku zaniechano odtworzenia historycznej substancji miejskiej. Na miejscu zdewastowanych pozostałości zbudowano pozbawione wyrazu blokowiska tak charakterystyczne dla lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. O świetności Lidzbarka zaświadcza dzisiaj historycznie ukształtowany układ zabudowy, otaczający krajobraz, ocalałe z wojennej zawieruchy zabytki: zamek biskupi z przyległościami, kolegiata Piotra i Pawła czy odrestaurowana oranżeria, klimatem kojarząca się z oranżerią przy pałacu Poniatowskich w Jabłonnie nad Wisłą, albo w warszawskich Łazienkach (jej ostateczny kształt był zasługą ostatniego polskiego biskupa Warmii, Ignacego Krasickiego, przyjaciela króla Stanisława Poniatowskiego)…






W takim entourage’u foto-wystawa krajobrazów Warmii robi wrażenie. Odwiedźcie ją. Spójrzcie na Warmię oczami miłośników tego regionu. Po wystawie popatrzcie inaczej na sam Lidzbark spod murów oranżerii i zanurzcie się w jego historyczną substancję ocaloną od zapomnienia… Zmęczywszy się odpocznijcie w Starówce przy Ratuszu, naprzeciwko zamku, (świetne espresso i lody), zjedzcie tam, albo obok w Warmiance przy starym młynie nad Łyną, regionalne dzyndzałki (pierogi z kulinarnego dziedzictwa Warmii)…