poniedziałek, 26 marca 2018

W klimatach warszawskiej bohemy – Radziejowice zimową wiosną


W klimatach warszawskiej bohemy – Radziejowice zimną wiosną

Radziejowice

I              Wokół modrzewiowego dworku

Modrzewiowy Dworek

Wpadliśmy do Radziejowic, korzystając z pogodowego okna w nieprzewidywalnej aurze marcowego przedwiośnia. Jazda rozbabraną budową trasy katowickiej nie była prosta. Na szczęście krótka. Przed Mszczonowem odbiliśmy do Radziejowic. 


Minuta pięć do ronda, zjazd do zespołu parkowo-pałacowego, przejazd nad Pisią Gągoliną, niepozorną ale omal urokliwą (gdyby nie plastikowe śmieci, które od lat zaczęły być „naturalnym” elementem polskiego środowiska) rzeczką i oto jesteśmy na miejscu. Parkujemy wśród dziesiątek innych samochodów. Wychodzimy. Mika wyrywa się do parku. Ledwo ją utrzymujemy na smyczy. Taka mała, a taka impetyczna.







Idziemy najpierw do modrzewiowego dworku, który najprawdopodobniej powstał „w pierwszej połowie XIX wieku jako centralny obiekt zabudowań folwarcznych i siedziba administratora majątku. W owych czasach Radziejowice były dochodowym gospodarstwem, z cegielnią, kuźnią, młynami i oddanymi w dzierżawę karczmami. Musiał zatem istnieć administrator, który zarządzał tak licznymi przedsięwzięciami. Bryły budynku nie widać jednak na szczegółowym rysunku panoramy Radziejowic autorstwa Jakuba Sokołowskiego z 1820 roku, co sugerowałoby, że budynek powstał później. Najprawdopodobniej Dwór Modrzewiowy miał związki z rodziną Ossolińskich, ponieważ jeszcze w latach 30. XX wieku zwyczajowo nazywano go „Ossolineum”(…).





W moich oczach najbardziej zajmujący obiekt w całym zespole pałacowo-parkowym. Fotogeniczny. Z duszą. Jeśli kiedykolwiek bym zamierzał wybudować coś nowego, to właśnie w takim stylu. Dworek emanuje ciepłem. Nie potrafię opisać jego charakteru. Musiałbym zanurzyć się w mazowiecką tradycję, zaczerpnąć z klimatów „Pana Tadeusza”… I to stare drzewo na dziedzińcu po zachodniej stronie… Urokliwe miejsce.

Stara kuźnia
Stara kuźnia od strony stawu

Stara kuźnia, w głębi modrzewiowy dworek

Za drogą stoi stara kuźnia w sąsiedztwie urokliwej studni pod dachem z gontu. Zbudowana na początku XIX wieku zbudowana na początku XIX wieku podczas rozbudowy radziejowickiego majątku przez rodzinę Krasińskich. Zrewitalizowana w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku służy jako miejsce warsztatów artystycznych, konferencji oraz bankietów.”

Pisia Gągolina
Niestrudzona Mika turystyczna

W takich czworakach mógłbym zamieszkać

Spod kuźni rozciąga się panorama trzech stawów tworzących kaskadę. Za nimi płynie Pisia. W największym ze stawów odbijają się czworaki i mocno przycięte stare topole. Przypuszczam, że drzewa próbowano ratować przed śmiertelnym porażeniem przez jemiołę. Widok malowniczy nawet teraz na przedwiośniu. I te kaczki krzyżówki, i te rozrabiające kaczory. I rozśpiewane ptactwo. Mimo mrozu i trzeszczącej pod stopami trawy, czujemy wiosnę.


 
Czworaki stanowią element dawnej zabudowy folwarcznej. Były to budynki mieszkalne przeznaczone dla służby pracującej w pałacu.  Radziejowickie czworaki od 1945 roku do lat dziewięćdziesiątych pełniły rolę gminnych obiektów komunalnych. Przekazane przez Gminę w Radziejowicach Domowi Pracy Twórczej, po rewitalizacji przystosowane są dla potrzeb hotelowych i mieszczą dwupoziomowe apartamenty.”


Patrząc na owe czworaki, nie domyślałem się ich pierwotnego przeznaczenia. Prędzej przypisałbym im jakąś reprezentacyjno-użytkową funkcję, na przykład domków myśliwskich. Cóż. Złudzenie optyczne.

Stara topola nad górnym stawem

Nad stawem i topolami

Idąc wzdłuż rzeczki, której parkowy fragment mógłby być kajakowym marzeniem, dotarliśmy do pozostałych mniejszych stawków w obramowaniu starych olch, wierzb i topól tworzących w sumie sympatyczny łęgowy zagajnik.

Marzenie kajakarza

Czyżby robota bobrów?

Tak to widzą Ernest Hemingway i Henri de Toulouse-Lautrec Alfonsa Karnego z alejki obok
Wracamy między rzeźbami Alfonsa Karnego do modrzewiowego dworku. Budynek przyciąga uwagę. Hipnotyzuje. Gont pokryty mchem wywołuje uczucie ciepła. Słońce jest akurat w takim położeniu, że jego światło zdaje się spływać po dachu. I to ogromne drzewo na pierwszym planie. Chyba jesion. Pomnikowy.

II      W klimatach Zygmunta Vogla, Józefa Chełmońskiego, Juliusza Kossaka i Januarego Suchodolskiego

Radziejowicki zamek - widok spod pomnikowego modrzewia

Okazuje się, że główny obiekt radziejowickiego zespołu pałacowo-parkowego składa się z odrębnych części: zamku i pałacu połączonych arkadami. Zamek wybudowano wokół wieży obronnej pełniącej zarazem funkcję mieszkalną po 1512 roku, gdy Andrzej Radziejowski został obdarzony dystynkcjami wojewody płockiego. Dzisiejszy zamek to dzieło Jakuba Kubickiego (wszędzie ten Kubicki: w Młochowie, pod zamkiem królewskim w Warszawie (arkady jego imienia), w Płocku (ratusz)…).

Radziejowicki pałac i zamek za pomnikowym modrzewiem


Pałac będący siedzibą rodową Radziejowski wzniesiono w XV wieku. Nie przetrwał zawieruchy dziejów. Jego renesansowe resztki rozebrano podczas budowy willi szwajcarskiej w latach sześćdziesiątych XX wieku, którą przeznaczono dla administracji zespołu pałacowo-parkowego przekształconego w 1965 roku w Dom Pracy Twórczej.

Szwajcaria w Radziejowicach

Obecny pałac to dawna oficyna starego założenia pałacowego. Została przebudowana na zlecenie Kazimierza Krasińskiego w początkach XIX wieku według projektu Jakuba Kubickiego. W jego wnętrzu umieszczono stałą ekspozycję obrazów Józefa Chełmońskiego.

Zamek z miejsca, w którym zwykł przesiadywać Józef Chełmoński

Kto chce wiedzieć więcej, niech czyta tutaj: http://palacradziejowice.pl/.

Most nad jazem i stary młyn nad Pisią

Spod zamku wiedzie ścieżka wokół największego stawu w całym zespole pałacowo-parkowym. Staw powstał w rezultacie spiętrzenia wody rzeczki Pisi Gągolińskiej, która napędzała niegdyś stary młyn. Dzisiaj poddany (chyba) odbudowie z zastosowaniem suporeksu (bloczków gazobetonowych) zamiast tradycyjnych cegieł.

Młyn nad Pisią

Spaceruje się wśród pomnikowych drzew, rzeźb, wystawy rzeźb pozostałych po jednej z religijnych inscenizacji Kazimierza Dejmka, w końcu obok miejsc, gdzie malował Józef Chełmoński, Zygmunt Vogel, Juliusz Kossak, January Suchodolski. Dzisiaj podobne efekty daje cyfrowa fotografia artystyczna 😊.






Krasińscy władający Radziejowicami przez 130 lat stworzyli jeden z ważkich intelektualnych salonów Warszawy. „Stałymi bywalcami byli m.in.: Narcyza Żmichowska, Wiktor Gomulicki, Wojciech i Juliusz Kossakowie, Lucjan Rydel, Jarosław Iwaszkiewicz, Henryk Sienkiewicz, Józef Chełmoński. W 1928 roku w radziejowickim majątku kręcono pierwszą filmową adaptację „Pana Tadeusza”.

Dzisiaj też się dzieje. Przez cały rok.Wystarczy przyjechać i się przejść.









Rządzę



wtorek, 13 marca 2018

Drawings + paintings of Iwona Altmajer



Wpadła mi w ręce niecodzienna książka „Drawings + paintings” Iwony Altmajer –album grafik i obrazów malarskich. Praktycznie samych portretów i autoportretów. Wszystkie przykuwają uwagę. Niepokoją. W twarzach widać egzystencjalną niepewność. Możliwe, iż przenoszę na nie projekcję własnych obaw wywołanych barbarzyńskim traktowaniem Ziemi przez najbardziej brutalny i egocentryczny gatunek...

Lśnienie

Nie zamierzam wypisywać się o albumie. Słowa nie zastąpią obrazu. Zresztą nie znam się na sztuce i nie próbuję nawet udawać zainteresowania nią. Marian Mokwa, malarz marynista, z którym lata świetlne wcześniej przeprowadziłem wywiad, nie oczekiwał ode mnie profesjonalnego przygotowania. Powiedział coś, co mi zapadło w pamięć: - Nie musisz znać się na sztuce. To nie wiedza. To sfera emocji. Jeśli coś nie budzi odzewu, nie warto się tym zajmować. Ci, którzy epatują wiedzą o sztuce, używając wyszukanych słów, zawiłych sformułowań, teorii, hipotez, są zwykle pozbawieni naturalnej wrażliwości…

No więc (rzekomo nie zaczyna się zdań od więc), album Iwony wywarł wrażenie. Zaciekawił. Przemówił do wyobraźni. W końcu pozwolił wniknąć w świat jej doznań. Odważyła się spojrzeć we własne oczy i w oczy innych, by wyrazić obrazem to, co myśli o ludziach. A myśli niebanalnie.

Przez życie wędrujemy samotnie

Na koniec o albumie słowami Alfonso Santaria, associate professor of Aix-Marsellle Universite:
Her works are noted their psychological penetration, and for their often discomforting perception of the relationship between artist and model”.
Czy tylko dyskomfort przyczyną emanującego z obrazów egzystencjalnego niepokoju? Nie będę silił się na odpowiedź. Kto natknie się na album, znajdzie własną interpretację. Nie gorszą od mojej.