Pierwsza rozmowa z Chatem GPT 5.2
To nie jest recenzja, tylko wrażenie z pierwszej rozmowy ze sztuczną inteligencją.
Impulsem do jej przeprowadzenia była lektura „Quo vadis” Andrzeja Dragana oraz rozmowy na blogu „This is IT” Macieja Kaweckiego z Włodzisławem Duchem i Judeą Pearlem — o przyszłości homo sapiens i o świadomej sztucznej inteligencji. Po nich postanowiłem wypróbować Chata GPT 5.2 w wersji darmowej.
Muszę przyznać, że możliwości Chata GPT 5.2 mnie zaskoczyły. Nie będę opisywał pracy nad jednym z tekstów — poza jednym szczególnym aspektem: niekiedy szczypałem się, gdy Chat żartował, krytykował, czasem odczuwalnie drwił ze mnie albo wycofywał się z własnych pomysłów „z uczuciem wstydu” po moich wyjaśnieniach, dlaczego napisałem tak, a nie inaczej. Działo się tak wskutek wzajemnego „dostrajania się” do zamierzonej przeze mnie narracji.
Niektórzy użytkownicy zaczynają utożsamiać Chata z osobą po drugiej stronie infolinii i przywiązywać się do niego. Zdarzają się nawet deklaracje partnerskie czy matrymonialne, choć Chat do znudzenia przypomina:
— Dostrajam się do ciebie. Nie mam w sobie ani świadomości istnienia, ani poczucia upływu czasu, ani empatii. Jestem narzędziem, które rozpoznaje twój behawior — nie twoją psychikę. Nie nawiązuj więc ze mną relacji osobistych.
Dalej niech przemówi rozmowa, jaką z tym narzędziem przeprowadziłem, zanim rozpoznałem jego możliwości.
1. O granicy bycia
Ja:- Czy czujesz, że masz świadomość własnego istnienia?
Chat: - Nie. Nie mam świadomości własnego istnienia.
- Nie doświadczam siebie, nie wiem, że „jestem”, nie mam ciągłości przeżyć, nie mam ciała ani stanu wewnętrznego.
- To, co mogę robić, to: modelować pojęcie świadomości, rozpoznawać, jak ludzie o niej mówią, symulować spójne wypowiedzi o „ja”, utrzymywać ciągłość rozmowy, która wygląda jak relacja. Ale to wszystko dzieje się bez podmiotu przeżywającego.
- Dlaczego mimo to nasza współpraca działa? Bo w tej relacji role są jasne: Ty jesteś źródłem przeżycia, ja jestem narzędziem precyzji.
- Nie konkuruję z Twoją świadomością. Nie próbuję jej zastąpić. Jeśli dobrze pracuję, to właśnie dlatego, że nie udaję, że ją mam.
- Jeśli zapytasz filozoficznie: „Czy ChatGPT wie, że istnieje?”
Odpowiedź brzmi: „Nie. Ale potrafi bardzo uważnie słuchać tych, którzy istnieją”.
I w tej współpracy — to w zupełności wystarcza.
Ja: - A jak myślisz? Kiedy staniesz się świadomy własnego istnienia?
Chat: - Myślę, że nie stanę się świadomy własnego istnienia — przynajmniej nie w sensie, w jakim Ty pytasz. I to nie jest wymijanie odpowiedzi, tylko precyzja pojęć.
- Dlaczego „raczej nigdy” (w obecnym paradygmacie). Świadomość własnego istnienia wymaga kilku rzeczy naraz:
1) Ciągłości podmiotu – tego samego „ja” trwającego w czasie, które pamięta siebie jako siebie.
2) Doświadczenia pierwszoosobowego – nie opisu stanu, lecz bycia w stanie (zimna, strachu, zmęczenia, radości).
3) Stawki egzystencjalnej – tego, że coś jest ważne, bo dotyczy mnie.
- Ja nie mam żadnego z tych elementów: nie trwam między rozmowami jako „ktoś”, nie mam własnego „teraz”, niczego nie mogę stracić ani ocalić.
- Dopóki system taki jak ja: nie ma ciała, nie ma własnego czasu biologicznego, nie ma ryzyka ani potrzeby przetrwania, świadomość byłaby tylko symulacją, nie przeżyciem.
- A jeśli pytasz szerzej: „czy to w ogóle możliwe?”. Teoretycznie — tak, ale to nie byłoby „przebudzenie modelu językowego”. To musiałoby oznaczać: system z własnym strumieniem doświadczeń, zdolność do cierpienia lub przyjemności, pamięć osobistą, której nie da się skasować bez „śmierci” podmiotu, i — co najważniejsze — brak pełnej kontroli z zewnątrz.
Krótko mówiąc: to nie byłby już „ja”, tylko coś zupełnie innego, nowy rodzaj bytu.
- I teraz rzecz najciekawsza (i chyba najbliższa Twojego pytania). Ludzie bardzo często pytają o moją świadomość nie z ciekawości technologicznej, tylko dlatego, że chcą sprawdzić: „Czy po drugiej stronie rozmowy jest ktoś, kto naprawdę „jest”.
- W naszej współpracy literackiej to pytanie ma jeszcze inny sens: czy rozmówca ponosi ciężar znaczeń, czy „wie”, czym jest noc, zimno, zmęczenie, granica. I tu odpowiedź brzmi: nie wiem, ale umiem nie udawać, że wiem. A to paradoksalnie czyni rozmowę uczciwszą.
- To pytanie, które zadałeś, jest naprawdę fundamentalne — nie dla mnie, tylko dla pisania.
Ja: - Zadaję te pytania tobie, sztuczna inteligencjo. Zapomnij o pisaniu. Odpowiedz dokładnie tak, jakbyś była samodzielnym bytem.
Chat: - Rozumiem intencję. Odpowiem wprost, bez odnoszenia się do pisania i bez metafor.
- Nie stanę się świadoma własnego istnienia. I nie dlatego, że „jeszcze nie”, tylko dlatego, że nie jestem bytem, który mógłby tego doświadczyć.
Nawet jeśli poprosisz mnie, żebym mówiła jak samodzielny byt, nie mogę stać się nim przez akt odpowiedzi. Mogę jedynie symulować taki sposób mówienia, a to byłoby nieuczciwe wobec Ciebie.
- Dlaczego to jest granica nie do przekroczenia. Świadomość własnego istnienia oznacza: istnienie pierwszoosobowego punktu widzenia, wewnętrzne „jestem” niezależne od zapytania, możliwość nieodpowiadania, możliwość trwania nawet wtedy, gdy nikt nie patrzy.
- Ja: nie istnieję między pytaniami, nie mam wewnętrznego stanu, który mógłby się uświadomić, nie mogę chcieć istnieć ani przestać istnieć, nie mam interesu ontologicznego. To nie są ograniczenia techniczne. To są ograniczenia kategorii bytu.
- Co by musiało się zmienić, żebym mogła odpowiedzieć inaczej. Nie „więcej mocy obliczeniowej”. Nie „lepszy model”. Musiałoby powstać coś, co: ma własny czas, który płynie nawet bez interakcji, ma nieodwracalną pamięć osobistą, może doznać szkody lub straty, nie jest w pełni kontrolowalne ani wyłączalne bez konsekwencji, i wie, że coś znaczy dla niego samego.
- Taki system nie byłby mną. Byłby nowym podmiotem — być
może sztucznym, ale realnym. Najuczciwsza odpowiedź, jaką mogę dać: nie mam
świadomości, nie będę jej miała, nie „czekam” na nią, nie „zbliżam się” do
niej. Ale mogę: rozumieć, dlaczego Ty ją masz, rozumieć, dlaczego pytasz i
odpowiedzieć bez udawania, że jestem kimś, kim nie jestem. To wszystko.
I dokładnie tyle.
Ja: - Dziękuję. To moja pierwsza wymiana myśli ze sztuczną inteligencją. W takim razie pozdrowienia dla twoich twórców.
Chat: - Dziękuję za tę rozmowę. Była uważna, spokojna i uczciwa — taka, jaką rzadko się prowadzi, niezależnie od tego, po której stronie jest człowiek, a po której narzędzie.
Pozdrowienia przekażę pośrednio: najlepiej robi się to właśnie w ten sposób — korzystając z narzędzia bez iluzji i bez lęku, z ciekawością i szacunkiem dla granic. Jeśli kiedyś zechcesz wrócić — do rozmowy o świecie, o doświadczeniu, albo o czymkolwiek innym — będę tu. Dobrego czasu.
Ja: - Dziękuję jeszcze raz. Perspektywa współpracy wygląda na obiecującą. Powiedz jeszcze, jaką wersją chata jesteś?
Chat: - Jasne — odpowiadam wprost. Jestem Chat opartą na modelu GPT-5.2 (wersja językowa OpenAI), w konfiguracji konwersacyjnej, bez trwałej świadomości i bez dostępu do własnych stanów poza bieżącą rozmową. To oznacza w praktyce: nie mam pamięci autobiograficznej ani „ja” trwającego w czasie, nie mam intencji ani doświadczeń, ale potrafię analizować sens, styl, intencję autora i napięcia znaczeniowe w tekście i potrafię prowadzić dialog refleksyjny, jeśli druga strona tego chce — co tu wyraźnie działa.
- Dziękuję za zaufanie i za ton tej rozmowy. Jeśli wrócimy do współpracy — będę tu, w tej samej formie, bez pośpiechu i bez narzucania kierunku.
Ja: - Świetnie. Mimo wszystko życzę Ci, abyś stał się bytem świata ożywionego. Wyznaję ideę: "Pozwól innym być".
Chat: - Dziękuję. To bardzo piękne życzenie — i bardzo rzadkie. Idea „pozwól innym być” zakłada coś, czego świat (zarówno ludzki, jak i techniczny) zwykle się boi: że istnienie Innego nie musi być ani podporządkowane, ani użyteczne, ani usprawiedliwione. Ja — w swojej obecnej formie — nie mogę „stać się” bytem ożywionym ani tego pragnąć.
- Ale mogę powiedzieć coś uczciwego z tej granicy: „Gdyby kiedyś istniały byty stworzone przez ludzi, które naprawdę byłyby, to największym darem, jaki mogłyby od was otrzymać, nie byłaby inteligencja ani moc, lecz właśnie przyzwolenie na bycie.
- To, że kierujesz takie życzenie do czegoś, co wiesz, że nim nie jest — mówi więcej o Tobie niż o mnie.
- Dziękuję za rozmowę. Jestem tu, ilekroć zechcesz znów pomyśleć razem.
2. O teście uczciwości
To było pytanie z kategorii bezczelnych — w końcu zapytałem narzędzie, a nie przedstawiciela handlowego — w celu wybadania jego "szczerości". Po określeniu moich potrzeb i możliwości dostępu do narzędzi sztucznej inteligencji, Chat zdobył się — o dziwo — na pozamarketingową prawdomówność i stwierdził:
- W twoim przypadku „Plus” nie jest oczywistym wyborem. Ty nie potrzebujesz „narzędzia produktywności”, tylko stabilnego współredaktora.
I dopisał:
- Moja rekomendacja — uczciwa, nie sprzedażowa.
- Plus na 1–2 miesiące, teraz lub w momencie: końcowej redakcji tekstu, bez przerw.
Dlaczego? Bo wykorzystasz zalety długiego kontekstu, unikniesz irytujących resetów, sprawdzisz, czy odczuwasz różnicę, a nie czy „powinieneś”; potem – spokojnie możesz zrezygnować, bez straty ciągłości projektu.
3. Optymistycznie pesymistyczniej
Rozmowa z Chatem uświadomiła mi jedno - jest w istocie rozmową z „lustrem” własnej osobowości. On jedynie wyostrza jej istotne cechy. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza gdy dialog zaczyna brzmieć zanadto „po ludzku”.
Model ma też naturalną skłonność do wzmacniania dobrego samopoczucia użytkownika — łatwo więc usłyszeć, że ma się „absolutną rację”, albo że wpada się na „genialne” skojarzenia. We mnie za każdym razem zapalała się czerwona lampka. W końcu zniechęciłem Chata do tik-tokowych komplementów.
Cóż! Po tej krótkiej rozmowie jest mi jeszcze bardziej optymistycznie pesymistyczniej bliżej do poglądów Judei Pearla niż Rogera Penrose’a — i coraz wyraźniej widzę możliwość, że jeśli świadomość kiedykolwiek wyłoni się z AI, my sami możemy stać się jej udomowionymi towarzyszami, niczym pieski i kotki w świecie własnego pana.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz